Peter Schiff o kryzysie

On 18/03/2009, in Ekonomia, by BJ
2

Zachęcam do lektóry wywiadu z Peterem Schiffem w ostatnim numerze Wprost (12/2009). Oto garść cytatów z Schiffa:

“Kryzys potrwa znacznie dłużej, niż się to powszechnie uważa. Nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie udało się zastąpić Baracka Obamę kimś, kto się zna na gospodarce”.

“Plany ratunkowe polityków zwiększające ilość pieniędzy w gospodarce przypomina dawanie w żyłę narkomanowi, by oszczędzić mu nieprzyjemności detosku”.

“Rządy niczego nie produkują. Aby dać komuś pieniądze, muszą je najpierw komuś zabrać. Będą więc zabierać – w postaci podatków – tym, którzy dobrze zarządzali swoimi firmami, i dawać tym, którzy swoje firmy doprowadzili do bankructwa”.

“Gdyby politycy nic nie zrobili i okazałoby się to najlepszym remedium na kryzys, wyborcy zobaczyliby, że są im niepotrzebni”.

Schiff ponadto przewiduje, że rządy, które teraz pompują miliardy w gospodarkę, będą próbować zmniejszyć swoje zobowiązania na drodze wysokiej inflacji, co znaczy, że za parę miesięcy dolar, i pewnie kilka innych walut, znacznie straci na wartości. Warto przypomnieć, że dwa lata temu Schiff trafnie przewidział obecny kryzys, którego źródła upatruje w niezbyt racjonalnym inwestowaniu w nieruchomości zamiast w produkcję.

Tagged with:
 

Kto winien kryzysowi?

On 12/03/2009, in Ekonomia, by BJ
0

Wygląda na to, że wkraczamy w nową epokę historii świata. W jaki sposób to nastąpi?

Ostatnim razem nowa epoka nastała, kiedy Bóg podbił to, co było niezdobyte, i przekroczył granice, których żaden człowiek nie mógł przekroczyć. Tak działa Bóg za każdym razem, kiedy czyni coś nowego – czyni to, co niemożliwe. Ostatnim razem przezwyciężył pozostałości starego pogaństwa, które wciąż żyły w zachodnim świecie, umyśle i duchu. Wycieczka do Indii bardzo szybko uświadamia, czym jest życie w niewoli okropnych, krwiożerczych, morderczych demonów, które nienawidzą ludzi i niszczą ich przez ich grzechy. Na Zachodzie przez wieki Bóg nauczył nas, czym jest grzech i czym jest sprawiedliwość. Kiedy zaś przyszła Reformacja, Bóg sprawił, że ludzie pojęli to, co do tej pory wydawało im się całkowicie niemożliwe, a mianowicie że Bóg nie jest krwiożerczym demonem, którego najwyższym celem jest zniszczenie ludzkości przez jej własną grzeszność, lecz jest Bogiem łaskawym, gotowym przebaczyć i przezwyciężyć gniew przez miłosierdzie. Bóg zatryumfował nad Bogiem, a Jego miłosierdzie zatryumfowało nad Jego gniewem i sprawiedliwością. Wcześniej wydawało się, że jest to po prostu niemożliwe, że tak to nie działa. W Europie narody wciąż nie porzuciły wszystkich pogańskich zwyczajów i schematów znanych jeszcze z czasów starego imperium i dlatego nadal przynajmniej częściowo odczuwały to, co obecnie czują Hindusi. Jednak przez wierę każdy mógł odnaleźć miłosierdzie w sprawiedliwym Bogu. Dlatego niezwykle trudno przychodzi nam wczuć się w stan ducha i umysłu ludzi trzymanych przez demony w niewoli strachu.

Obecnie zbliża się nowa epoka, która także nastanie przez coś, co wydaje się niemożliwe. Reformacja nastała dzięki Usprawiedliwieniu przez Wiarę. Nowa epoka nastanie dzięki małżeństwu. Małżeństwo w biblijnej symbolice wiąże się z miastem, jak czytamy np. w Księdze Objawienia (Apokalipsie) 21-22.

Małżeństwo jest nowym symbolem i typem nowej konfiguracji rasy ludzkiej – miasta. Księga Objawienia 21-22 opisuje zjednoczenie jednego i drugiego. Jednak małżeństwo nie jest możliwe. Jeśli nie wierzysz, to zapytaj pierwszą lepszą osobę przed trzydziestką – nawet jeśli tego nie powie, to w duchu przyzna ci rację. Małżeństwo nie jest możliwe. To dlatego tak wielu z nich żyje na kocią łapę. Zbyt długo obserwowali swoich rodziców. Ich doświadczenia są zbyt bogate, a oni zbyt pojętni. Małżeństwo nie może się udać. Nie warto nawet próbować. Lepiej znaleźć sobie współlokatora. Jeszcze bardziej przerażająca jest wizja posiadania dzieci. Wiele kobiet chce mieć dziecko, lecz perspektywa ojcostwa napawa młodych mężczyzn jeszcze większym lękiem niż małżeństwo. To horror nad horrorami. Jakby tego było mało, straszy nas jeszcze wizja ogólnoświatowej recesji. Kto przy zdrowych zmysłach w takiej sytuacji brałby na siebie największe z możliwych zobowiązanie finansowe? Małżeństwo nie może się udać.

Zawarcie małżeństwa możliwe jest tylko na jeden sposób – przez wiarę. Małżeństwo wydaje się więc równie niemożliwe jak wiara w usprawiedliwienie w czasach Lutra. Jednak jedyną alternatywą dla małżeństwa opisanego w Objawieniu 21-22 jest nierząd opisany w rozdziale 18 Apokalipsy. To wiele mówi na temat piekła, na które skazana jest ludzkość żyjąca w mieście, o ile nie zdecyduje się na małżeństwo. Alternatywą dla Nowej Jerozolimy jest Nierządnica Babilon upojona krwią kochanków i w końcu zniszczona przez alfonsów. Jest też obrazem gospodarczego rozpadu. Nierządnica i jej sutenerzy nie tylko wysysają cudzą krew, ale też wszystko, co przedstawia jakąś wartość, a potem trwoni to podczas rozpasanej orgii. Seks i śmierć są bardzo kosztownymi rozrywkami – jedna orgia może pochłonąć bogactwa gromadzone przez pokolenia. Myślę, że przyczyną wielu chybionych inwestycji i utopionego w błocie kapitału jest w gruncie rzeczy duch nierządu. 

Małżeństwo nie jest możliwe. Miasto nie jest możliwe. Uniwersytet nie jest możliwy. A jednak wszystko jest możliwe – przez wiarę. A skoro małżeństwo jest symbolem zarówno miasta, jak i uniwersytetu, dlatego też Kościół – Oblubienica Chrystusa – jest tą rzeczywistością, którą odnajdujemy w sercu tych wszystkich instytucji.

Małżeństwo przez wiarę jest miejscem, z którego wyłoni się nowy świat. Inaczej nie nadejdzie.

Napisał Rich Bledsoe.
Wpis z blogu biblicalhorizons.wordpress.com.
Tłumaczył Bogumił Jarmulak.

Tagged with:
 

Jezus i zamieszanie

On 03/03/2009, in Rekonstrukcjonizm, by BJ
0

To, co zaczęło się pod Wieżą Babel, stopniowo ogarnęło cały świat. „Wieża do Nieba” symbolizuje samowystarczalny świat, który jednak – zwłaszcza ostatnimi czasy – stał się obiektem osądu, czyli kryzysu.

Kościół rośnie coraz szybciej, a w telewizji kablowej różnorakie chrześcijańskie stacje bez ustanku ogłaszają nadchodzący sąd (z greckiego – kryzys). Naszymi reakcjami w coraz większym stopniu rządzi strach przed tym, co nas czeka. Choć wciąż szukamy jakiejkolwiek pewności siebie, na przykład pisząc książki typu: Jak wykorzystać chaos lub Jednominutowy menedżer (decyzje należy podejmować w minutę, ponieważ zaraz potem musimy biec ratować walące się wieże – nikt nie ma wystarczająco czasu, by oddalić wszystkie kryzysy życia napędzanego sądem). Staramy się, jak możemy, być samowystarczalni. Całe wielkie instytucje, jak Uniwersytet Harvarda, szukają sposobu na podtrzymanie wciąż walących się wieży.

Służba Kościoła w pluralistycznym świecie polega na „rozwalaniu pluralizmu” przez tworzenie sytuacji kryzysowych w każdej instytucji i przedsięwzięciu, w które jesteśmy zaangażowani. Następnie zaś staramy się zrozumieć, jak to jest, że gdziekolwiek się pojawimy, Bóg sprowadza tam kryzys, a także – jak współpracować w takiej sytuacji.

Jezus powiedział, że przyszedł, by przynieść Sąd, by przywrócić wzrok ślepcom, a oślepić tych, którzy widzą. Jeśli więc chrześcijanin mieszka i pracuje pośród „bystrzaków” w „oświeconych miastach” (takich jak: Boston, Cambridge czy Manhattan), to jego służba polega przede wszystkim na „oślepianiu”, tak jak uczynił to Eliasz syryjskim wojskom. Jak tylko Jezus pojawia się w pokoju, stare schematy przestają funkcjonować. Nagle nic już nie ma sensu, a cokolwiek On czyni, sprawia zamęt. W ten sposób stare sztuczki szamanów przestają działać wszędzie tam, gdzie głoszona jest Ewangelia. Wszystkie cuda Jezusa opisane w Ewangeliach powodowały poruszenie i zakłopotanie. Teraz nie jest inaczej. Wieża Babel wali się wszędzie tam, gdzie pojawia się Bóg. Wszyscy spryciarze są zbici z pantałyku. Muszą stracić wzrok, by zacząć szukać światła. I właśnie na to liczymy.

Należy przy tym pamiętać o bardzo ważnym czynniku, jakim jest czas. Tak się dzieje, że stare pomysły kiedyś po prostu lepiej się sprawdzały. Jednak z upływem czasu tracą skuteczność. Prędzej czy później musimy złożyć je wszystkie u stóp Jezusa i poszukać nowych, które pozwolą nam dalej funkcjonować. Nie sposób żyć dzisiaj tak, jakby to wciąż był świat opisany przez Homera. Naszą nadzieją jest to, że Bóg jednak odnawia świat i wszystko czyni nowym. Może nawet Arystotela. Jednak nawet on potrzebuje nawrócenia, babilońskiej niewoli i śmierci, zanim powstanie z martwych do nowego życia.

Napisał Rich Bledsoe.
Wpis z blogu: biblicalhorizons.wordpress.com
Tłmaczył Bogumił Jarmulak.

Tagged with:
 

Lekarstwo na kryzys

On 19/02/2009, in Ekonomia, Polityka, by BJ
0

Kilka dni temu brytyjscy eksperci przygotowali raport na temat przyczyn obecnego kryzysu oraz sposobów zaradzenia mu. Jako jedną z przyczyn kryzysu podali wydawanie publicznych pieniędzy zbyt lekką ręką. Jako jeden ze sposobów wyjścia z kryzysu – podniesienie podatków dla najbogatszych. Chyba po to, by było jeszcze więcej pieniędzy, które można by wydawać lekką ręką. Warto więc przypomnieć całkiem słuszną uwagę Miltona Friedmana o tym, jak wydajemy pieniądze. Możemy zatem wydawać: (1) własne pieniądze na własne potrzeby (jest to najlepszy sposób, bo jesteśmy zainteresowani zarówno oszczędnością, jak i satysfakcją); (2) własne pieniądze na cudze potrzeby (jesteśmy zainteresowani bardziej oszczędnością niż satysfakcją); (3) cudze pieniądze na własne potrzeby (jesteśmy zainteresowani bardziej satysfakcją niż oszczędnością); (4) cudze pieniądze na cudze potrzeby (to najgorszy najgorszy, bo nie jesteśmy zainteresowani ani oszczędnością, ani satysfakcją). Dopóki więc tzw. aparat państwowy będzie decydował o tym, ile pieniądzy nam zabrać i jak je wydać, to jedynym zabezpieczeniem przed marnotrwastwem będzie jego sumienie. Niestety doświadczenie pokazuje, że na to nie można zbytnio liczyć.

Tagged with:
 

W związku z obecnym kryzysem brytyjski rząd zapowiedział obniżenie VATu, co ma pobudzić gospodarkę. Niestety tylko na jeden rok. Potem wszystko będzie po staremu. Ciekawe dlaczego nie obniżą na stałe VATu (i innych podatków), skoro niskie podatki sprzyjają gospodarce? Czyżby planowali już kolejny kryzys?

Tagged with: