W Księdze Izajasza 61 akedia (patrz: wcześniejszy wpis) skontrastowana jest w mocą, radością i pieśnią chwały. Izajasz prorokował, że kiedy przyjdzie Chrystus, wtedy da to wszystko swemu ludowi. Jednak ważna jest tu kolejność. Chrystus nie przywróci radości ludu, odbudowując jego zniszczone miasta. Raczej natchnie lud mocą, radością i pieśnią chwały i tym samym uzdolni go do odbudowy zniszczonych miast.
Pieśń chwały i niewola pojawiają się także w Psalmie 137, gdzie czytamy: “Nad rzekami Babilonu – tam siedzieliśmy i płakaliśmy na wspomnienie Syjonu. Na wierzbach w tamtej krainie zawiesiliśmy lutnie nasze, bo tam żądali od nas słów pieśni ci, którzy nas wzięli w niewolę, a ciemięzcy nasi – radości: Śpiewajcie nam jakąś pieśń Syjonu! Jakże mamy śpiewać pieśń Pana na obcej ziemi?”. Kiedy jesteśmy przygnębieni i zniechęcenie, trudno śpiewać pieśni chwały. Zamiast tego wolimy zwrócić się ku swemu wnętrzu ku introspekcji i autoanalizie. A im dłużej myślimy o tym, jak bardzo jest nam źle, tym gorzej się czujemy. Nie jest to droga wyjścia. Użalanie się nad sobą nie pomaga.
Paweł w Liście do Efezjan pokazuje inną drogę: “Nie upijajcie się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni Ducha, rozmawiając z sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu, dziękując zawsze za wszystko Bogu i Ojcu w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (Ef 5,18-20). Paweł nie pisze tu o radosnym piciu alkoholu, lecz o smutnym piciu. Noe pił wino, by świętować ratunek z wód Potopu. Lot pił wino, by zapomnieć o zniszczonej Sodomie i utraconym majątku i rodzinie. Paweł mówi zatem: Kiedy jesteś zniechęcony lub przygnębiony, nie szukaj pociechy w winie, lecz śpiewaj pieśni chwały. Czy nie jest to dokładnie tym, co czynił Dawid? Kiedy się bał lub był przygnębiony, wtedy pisał i śpiewał psalmy. Psalmy, które okazywały się zbawcze również dla Saula. Śpiew uwalnia nas od strachu i przygnębienia, karmi nasze dusze i dodaje im siły.
