<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>jarmulak.com</title>
	<atom:link href="http://jarmulak.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://jarmulak.com</link>
	<description>Who is John Galt?</description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 May 2012 17:15:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>&#8220;Pytanie do Boga&#8221;, reż. Jonas McCord (2001)</title>
		<link>http://jarmulak.com/2012/05/pytanie-do-boga-2001/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pytanie-do-boga-2001</link>
		<comments>http://jarmulak.com/2012/05/pytanie-do-boga-2001/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 May 2012 17:14:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>BJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jarmulak.com/?p=1371</guid>
		<description><![CDATA[Film Pytanie do Boga (ang. The Body) opowiada historię przypadkowego odnalezienia szczątków ludzkich w grobowcu w Jerozolimie. Liczne poszlaki sugerują, że ciało człowieka, który zmarł w wyniku ukrzyżowania, pochodzi z I wieku po Chrystusie. Dokładne badania ustalają nawet ściślej datę śmierci na rok 32. Na kościach widać ślady włóczni, którą przebito bok, a na czole [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Film <em>Pytanie do Boga</em> (ang. <em>The Body</em>) opowiada historię przypadkowego odnalezienia szczątków ludzkich w grobowcu w Jerozolimie. Liczne poszlaki sugerują, że ciało człowieka, który zmarł w wyniku ukrzyżowania, pochodzi z I wieku po Chrystusie. Dokładne badania ustalają nawet ściślej datę śmierci na rok 32. Na kościach widać ślady włóczni, którą przebito bok, a na czole – ślady pasujące do korony ciernistej. Szczątki należą do mężczyzny, a kości nóg nie zostały połamane. Podobieństwo do ewangelicznego opisu śmierci Jezus wzmocnione jest faktem, że w ogromnej większości przypadków ukrzyżowanych skazańców nie chowano w tego typu grobowcach, które należały do osób bogatych i wysoko postawionych, wobec których nie stosowano tak haniebnej kary śmierci. Żeby było jeszcze ciekawiej, ciało ukryto za domurowaną ścianą, a w głównej sali pozostawiono puste miejsce na zwłoki, jakby chciano, by każdy, kto wejdzie do grobowca, ujrzał pusty grób i doszedł do wniosku, że pochowane w nim ciało w cudowny sposób zniknęło.</p>
<p>Czy jednak te wszystkie poszlaki sugerujące, że relacja o zmartwychwstaniu Jezus jest niezgodna z faktami historycznymi, wystarczają, by wstrząsnąć wiarą w Chrystusa i Ewangelie, a nawet by doprowadzić człowieka do skrajnej rozpaczy i samobójstwa? Twórcy filmu sądzą, że tak. Główny bohater, ojciec Matt (Antonio Banderas), który na zlecenie Watykanu ma zbadać znalezione szczątki ludzkie i ewentualnie wyciszyć całą sprawę, rzeczywiście zaczyna poważnie wątpić i przeżywa wewnętrzne rozterki. Z jednej strony, wiele zawdzięcza wierze chrześcijańskiej i przynajmniej niektórym duchownym oraz zdaje sobie sprawę, jaką rolę pełni chrześcijaństwo w życiu innych ludzi i społeczeństw. Z drugiej strony, coraz bardziej wątpi w to, że uda mu się znaleźć dowód na to, że to szczególne znalezisko archeologiczne jednak nie zadaje kłamu Ewangeliom. Jest jeszcze ojciec Lavelle (Derek Jacobi), ksiądz i archeolog, który na wieść o znalezisku najpierw popada w odmęty mistycyzmu, a następnie odbiera sobie życie, sądząc, że rzeczywiście ciało w grobowcu należy do Jezusa z Nazaretu.</p>
<p>Pod koniec filmu ojciec Matt godzi się na zniszczenie kości, by nie stały się zarzewiem nie tylko konfliktu wiary z nauką, ale też międzynarodowego kryzysu politycznego. Zaś reżyser ze swej strony w końcowej scenie filmu uspokaja nas, że odnalezione ciało jednak nie należało do Jezusa.</p>
<p>Autorzy filmu słusznie uznali, że na zmartwychwstaniu Jezusa opiera się wiara chrześcijańska. Jednoznacznie pisze o tym apostoł Paweł: „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1Kor 15,14). Jednak zniszczenie kości, na co przystaje ojciec Matt, zdaje się sugerować, że chrześcijaństwo może i powinno przetrwać ten kryzys, niezależnie od tego, do kogo kości należały. Chrześcijaństwo jest zbyt cenne dla zbyt wielu osób, by pochopnie je niszczyć. Takie postawienie sprawy nosi podobieństwo do liberalnej interpretacji zmartwychwstania Chrystusa, wedle której Chrystus zmartwychwstał w nauce i życiu Jego uczniów, wobec czego nieważne jest, co stało się z Jego ciałem.</p>
<p>Trudno dyskutować z takim podejściem, jako że Ewangelie, a także apostoł Paweł pisząc o zmartwychwstaniu, jednoznacznie ukazują je jako zmartwychwstanie ciała. Ewangelista Mateusz dodaje ponadto, że wieść o tym, że pusty grób jest mistyfikacją, zaczęły szerzyć się z inspiracji żydowskich kapłanów już w dniu zmartwychwstania, czego celem było zdyskredytowanie uczniów Jezusa głoszących Jego cielesne powstanie z martwych.</p>
<p>Inną kwestią jest pytanie, czy gdyby rzeczywiście dokonano odkrycia podobnego do tego przedstawionego w filmie, chrześcijanie mieliby jakiekolwiek powody do tego, by wątpić w swą wiarę lub nawet rzucać się z dachu w objęcia śmierci. Zdaje się, że nie. Nawet jeśli czyjaś wiara opiera się na podstawach podobnych do tych, na których spoczywa współczesna nauka (przynajmniej w wersji popularnej), a więc rozumowej analizie danych zmysłowych, to odnalezienie ciała podobnego do przedstawionego w filmie McCorda, nie wystarcza do tego, by poruszyć posadami wiary chrześcijańskiej. Bowiem podobieństwa odnalezionego ciała do ciała ukrzyżowanego Jezusa jest tylko podobieństwem, co prawda intrygującym, lecz od podobieństwa jeszcze daleka droga do utożsamienia. Z drugiej strony, w tak poważnej sprawie jako zmartwychwstanie nie należy orzekać na podstawie przesłanek i analogii, podobnie jak nie należy orzekać o winie w sprawie o morderstwo tylko w oparciu o przesłanki i analogie. Ciało znalezione przez Sharon Golban (Olivia Williams) nie jest dowodem przeciwko zmartwychwstaniu w naukowym sensie tego słowa.</p>
<p>Kardynał zlecający ojcowi Mattowi zbadanie i ewentualne wyciszenie sprawy zdecydowanie wyklucza możliwość, by znaleziony szkielet należał do Jezusa. Z filmu wynika, że jego motywacją jest chęć ochrony instytucji i władzy Kościoła. Niemniej jednak każda osoba przekonana o wiarygodności Ewangelii mogłaby z góry wykluczyć to, że odnalezione szczątki przeczą Ewangeliom, choć z innych względów niż uczynił to kardynał. Nie w obronie instytucji i władzy Kościoła, lecz dlatego że zaprzeczenie wiarygodności Ewangelii i – szerzej ujmując – Pisma Świętego jawi się jako absurd. Taką argumentacją posługuje się apostoł Paweł w 15. rozdziale 1. Listu do Koryntian, gdzie stwierdza, że zanegowanie zmartwychwstania oznacza zanegowanie wiarygodności Pisma Świętego oraz jednoznacznych i jednomyślnych zeznań ponad pięciuset naocznych świadków zmartwychwstania, spośród których wielu oddało życie za Ewangelię o zmartwychwstaniu Chrystusa. Można co prawda oskarżyć ich o zbiorową halucynację lub szaleństwo, jednak profil psychologiczny uczniów nie za bardzo pasuje do takiego rozwiązania. Apostoła Piotra można raczej posądzić o tchórzostwo – mimo wcześniejszych deklaracji trzykrotnie zaparł się wszelkich związków z Jezusem – niż o szaleńcze ryzykowanie życiem. Jednak spotkanie ze zmartwychwstałym Chrystusem sprawiło, że nabrał odwagi i śmiało o nim opowiadał, nawet ryzykując życie. A ryzykował, ponieważ wiedział, że Chrystus zmartwychwstał, bo był naocznym świadkiem zmartwychwstania. Pod wpływem spotkania ze zmartwychwstałym Chrystusem także apostoł Paweł gotów był zaryzykować życie, byleby tylko opowiadać o zmartwychwstaniu. Gotowość oddania życia za świadectwo o zmartwychwstaniu Chrystusa uwiarygadnia obu apostołów, a także całą rzeszę świadków zmartwychwstania, którzy stali się męczennikami.</p>
<p>Można by o tym więcej napisać, lecz zamiast powtarzać cudze argumenty, lepiej odeślę zainteresowanych do twórczości choćby C.S. Lewisa: Chrześcijaństwo po prostu, Bóg na ławie oskarżonych, Cuda, gdzie autor w przekonujący sposób wykazuje, że sprowadzenie osoby Chrystusa do wielkiego etyka lub chrześcijaństwa do zbiorowej halucynacji jest kpiną z ludzkiego rozumu, a co najmniej intelektualną niekonsekwencją.</p>
<p>C.S. Lewis uważa, podobnie jak apostoł Paweł, że chrześcijaństwo nie może istnieć bez wiary w zmartwychwstanie Jezusa. Oba wzajemnie się warunkują. Albo bowiem Chrystus był tym, za kogo się podawał, czego dowodem było zmartwychwstanie, a więc należy przyjąć Jego nauczanie jako boskie i autorytatywne, albo nie nim nie był, a jeśli nie był tym, za kogo się podawał, należy uznać Go za niebezpiecznego szaleńca lub hochsztaplera, nawet jeśli niektóre elementy Jego nauczania pokrywają się z ogólnoludzką mądrością lub powszechnie uznawanymi zasadami etycznymi. Jeśli tak jest, to chrześcijanie negujący cielesne zmartwychwstanie Jezusa zdają się mówić, że podążają za etycznym nauczaniem człowieka, który w gruncie rzeczy był oszustem, co jawi się jako hipokryzja. Co prawda, niektórzy z nich twierdzą, że to uczniowie Jezusa włożyli w Jego usta słowa sugerujące Jego boskość. Jednak problem z takim twierdzeniem polega na tym, że podważa ono – na jakich podstawach? – wiarygodność Nowego Testamentu, a innego – wiarygodniejszego? – źródła wiedzy o tak zwanym historycznym Jezusie nie posiadamy. Wiarygodność Nowego Testamentu, podobnie jak historyczność zmartwychwstania Jezusa, jest nieodzownym elementem chrześcijaństwa. Odrzucając je, niszczymy chrześcijaństwo. A zniszczenie chrześcijaństwa nie może odbyć się w oparciu o poszlaki i analogie.</p>
<p>Przy czym należy pamiętać, że ciało odnalezione przez Sharon Golban nie dostarczyło dowodów unieważniających ewangeliczną relację o zmartwychwstaniu Chrystusa. Zatem bohaterowie filmu tak naprawdę nie stają wobec alternatywy: nauka lub wiara. Stają raczej wobec alternatywy, kto lub co jest bardziej wiarygodne: teorie pani archeolog czy też świadectwo autorów Pisma Świętego – św. Piotr i Paweł czy doktor Golban.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_printfriendly" href="http://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F05%2Fpytanie-do-boga-2001%2F&amp;linkname=%26%238220%3BPytanie%20do%20Boga%26%238221%3B%2C%20re%C5%BC.%20Jonas%20McCord%20%282001%29" title="PrintFriendly" rel="nofollow" target="_blank"><img src="http://jarmulak.com/wp-content/plugins/add-to-any/icons/printfriendly.png" width="16" height="16" alt="PrintFriendly"/></a><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F05%2Fpytanie-do-boga-2001%2F&amp;title=%26%238220%3BPytanie%20do%20Boga%26%238221%3B%2C%20re%C5%BC.%20Jonas%20McCord%20%282001%29" id="wpa2a_2">Podziel się</a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jarmulak.com/2012/05/pytanie-do-boga-2001/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łukasz 24,36-49</title>
		<link>http://jarmulak.com/2012/05/lukasz-2436-49/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=lukasz-2436-49</link>
		<comments>http://jarmulak.com/2012/05/lukasz-2436-49/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 May 2012 15:28:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>BJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biblia - NT - Łukasz]]></category>
		<category><![CDATA[Kazania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jarmulak.com/?p=1369</guid>
		<description><![CDATA[Ewangelista Łukasz dwukrotnie stwierdza, że po zmartwychwstaniu Jezus przypomniał i wyjaśnił uczniom, że Jego śmierć i zmartwychwstanie nie były przypadkowymi zdarzeniami, lecz wpisywały się w sposób działania Boga w historii. Jezus powiedział: „To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że się musi spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ewangelista Łukasz dwukrotnie stwierdza, że po zmartwychwstaniu Jezus przypomniał i wyjaśnił uczniom, że Jego śmierć i zmartwychwstanie nie były przypadkowymi zdarzeniami, lecz wpisywały się w sposób działania Boga w historii. Jezus powiedział: „To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że się musi spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w zakonie Mojżesza i u proroków, i w Psalmach” (Łk 24,44; por. Łk 24,27). Uczniowie potrzebowali tego przypomnienia, ponieważ śmierć Jezusa niemal całkowicie ich zdruzgotała. To rozczarowanie, frustrację i zagubienie słuchać w słowach dwóch uczniów wypowiedzianych w drodze do Emaus: „A mieliśmy nadzieję, że On odkupi Izraela, lecz po tym wszystkim już dziś trzeci dzień, jak się to stało” (Łk 24,21). Choć nie była to właściwa reakcja, to jednak była to normalna reakcja – gdy dotyka nas nieszczęście rozwiewające nasze nadzieje, jesteśmy zniechęceni i rozgoryczeni i zaczynamy postrzegać rzeczywistość w ciemnych barwach.</p>
<p>A przecież rozwiązanie problemu leżało na wyciągnięcie ręki. Sami powiedzieli, że oto był trzeci dzień od śmierci Jezusa – niecałe dwa tygodnie wcześniej Jezus po raz trzeci zapowiedział swoją śmierć, a także to, że trzeciego dnia zmartwychwstanie: „Potem wziął Dwunastu i powiedział do nich: Oto idziemy do Jerozolimy i spełni się wszystko, co napisali prorocy o Synu Człowieczym. Zostanie wydany w ręce pogan, będzie wyszydzony, zelżony i opluty; ubiczują Go i zabiją, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Łk 18,31-33). Trzeci dzień powinien więc być dniem wielkiego i radosnego oczekiwania, a nie rozpamiętywania zawiedzionych nadziei.</p>
<p>Jezus zatem bierze ich za rękę i przeprowadza przez historię opisaną w Starym Testamencie, by nie tylko przypomnieć im zapowiedź swojej śmierci i zmartwychwstania, ale też po to, by przypomnieć, jak Bóg działa w historii. A Bóg działa w historii w sposób, który jednocześnie jest i nie jest zaskakujący. Jest zaskakujący dla tych, którzy zapominają o przeszłości i nie wyciągają z niej żadnych wniosków. Nie jest zaskakujący dla tych, którzy pamiętają i rozumieją, jak Bóg walczy ze złem i napełnia świat swoją chwałą. A także, jak traktuje swoich przyjaciół.</p>
<p>Jest taka historia w Starym Testamencie, która w szczególny sposób pomaga zrozumieć działanie Boże w historii, a także to, co wydarzyło się na Golgocie, a mianowicie historia Józefa, syna Jakuba.</p>
<p>Józef wyróżniał się spośród braci jako dobry administrator i dlatego ojciec uczynił go zarządcą swoim dóbr, który miał doglądać pracę swoich braci. Braciom jednak pomysł ten się nie spodobał. I tak diabeł wykorzystał urażoną dumę braci i pobudził ich do zabicia Józefa. Jednak Bóg wykorzystał ten moment, by posłać Józefa do Egiptu. Pobudził Rubena, by zaproponował sprzedaż Józefa do niewoli. I tak Józef trafił do Potyfara, dowódcy straży przybocznej faraona. Wtedy diabeł pobudził żonę Potyfara, by uwiodła Józefa. Liczył na to, że w ten sposób zatrzyma karierę Józefa, który popadnie w niełaskę swego egipskiego pana. Bóg jednak wykorzystał knowania diabła, by posłać Józefa do więzienia, gdzie Józef spotkał podczaszego faraona, dzięki któremu kilka lat później trafił do samego faraona, a następnie został namiestnikiem Egiptu i uratował nie tylko Egipt, ale i okoliczne narody od śmierci głodowej. W końcu do Egiptu przybyli także bracia Józefa, którzy rozpoznawszy go popadli w wielki strach, sądzili bowiem, że Józef odpłaci im pięknym za nadobne – potraktuje ich odpowiednio do tego, jak oni go potraktowali. Józef jednak nie miała takiego zamiaru. Nie dlatego jednak, że uznał, iż nie ma o co kruszyć kopii. Józef wyraźnie nazwał złym, to co uczynili mu bracia, lecz dostrzegł też dobro, jakie Bóg wyprowadził z tego zła: „Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, chcąc uczynić to, co się dziś dzieje: zachować przy życiu liczny lud” (Rdz 50,20).</p>
<p>Czego uczy ta historia? Tego, że czegokolwiek diabeł by nie knuł, cokolwiek by nie zepsuł, Bóg nie tylko – wbrew diabłu – i tak zrealizuje swój plan, ale nawet wykorzysta diabelskie intrygi dla swoich celów – na przekór diabłu wyprowadzi dobro z wszelkiego zła. To oznacza, że diabeł lepiej by zrobił, gdyby nic nie robił, bo czegokolwiek się nie dotknie, Bóg zamienia to w dobro. Choć nie natychmiast, nie automatycznie, a jednak to czyni. Nie sądźmy jednak, że było to powszechne mniemanie w starożytności. Przeciwnie, jak wyraził to Seneka, „bonum ex malo non fit”, czyli „zło nie rodzi dobra”, tak jak drzewo oliwne nie rodzi fig, a słone źródło nie daje słodkiej wody. W odpowiedzi św. Augustyn stwierdził, że to, co dla człowieka nie jest możliwe, jest możliwe dla Boga. Ten, który jest Dobry i źródłem wszelkiej dobroci, może wyprowadzić dobro ze zła.</p>
<p>Los diabła podobny jest zatem do losu Midasa – wszystko, czego dotknął, zamieniało się w złoto, co w końcu sprowadziło nań zgubę – umarł z głodu. Diabeł też ma dotyk Midasa, lecz w nieco zmodyfikowanej formie. To, czego dotyka, początkowo staje się tym, co chce, le po czasie zamienia się w swoje przeciwieństwo: bieda staje się bogactwem, choroba – zdrowiem, hańba – chwałą, zło – dobrem. Dokładnie tak, jak mówią o tym Błogosławieństwa: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię&#8230;” (Mt 5,3-6).</p>
<p>Tak było z Józefem. Diabeł chciał go zniszczyć, lecz pomógł mu zrobić karierę. Chciał go poniżyć, lecz tylko przyczynił się do wyniesienia Józefa na piedestał. Chciał sprowadzić zgubę na świat, lecz tylko przyłoży rękę do zbawienia świata.</p>
<p>Podobnie było z Jezusem. Został zdradzony, lecz Ojciec się do Niego przyznał. Został pohańbiony, lecz Ojciec Go wywyższył. Został zabity, lecz Ojciec wzbudził Go z martwych. Korona ciernista okazała koroną chwały, a krzyż – tronem Króla królów i Pana panów. Kiedy diabeł przybijał Chrystusa do krzyża, wraz z Nim przybił „obciążający nas list dłużny”, a także „rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, wystawiając je na pośmiewisko” (Kol 2,14-15). Dla diabła lepiej by było, gdyby zostawił Jezusa w spokoju i nie podburzał przeciwko Niemu ani kapłanów, ani faryzeuszów, ani Judasza.</p>
<p>Krzyż i zmartwychwstanie jednoznacznie pokazują, że diabeł jest na straconych pozycjach. Cokolwiek zrobi, tylko przypieczętuje swoją klęskę. Jest jak człowiek złapany w ruchome piaski – każda próba poprawy sytuacji skutkuje tylko jej pogorszeniem. Jak tylko zbliży się do potomstwa kobiety, by ukąsić je w piętę, ta pięta spada na jego głowę.</p>
<p>Dlatego kiedy następnym razem diabeł podburzy przeciwko tobie twoich braci, przełożonych, przyjaciół, kiedy pozbawi cię majątku lub dobrego imienia, kiedy zabierze ci zdrowie, a nawet życie, pamiętaj, że czyniąc to, wkłada na twoją głowę koronę chwały i przybliża dzień własnej zguby. On nas łupi, Bóg nas wzbogaca. On nas kaleczy, Bóg nas uzdrawia. On nas zniesławia, Bóg otacza nas chwałą. On nas uśmierca, Bóg wzbudza nas do nowego, lepszego życia. On zabija ziarno, a ziarno wydaje owoc.</p>
<p><a class="a2a_button_printfriendly" href="http://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F05%2Flukasz-2436-49%2F&amp;linkname=%C5%81ukasz%2024%2C36-49" title="PrintFriendly" rel="nofollow" target="_blank"><img src="http://jarmulak.com/wp-content/plugins/add-to-any/icons/printfriendly.png" width="16" height="16" alt="PrintFriendly"/></a><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F05%2Flukasz-2436-49%2F&amp;title=%C5%81ukasz%2024%2C36-49" id="wpa2a_4">Podziel się</a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jarmulak.com/2012/05/lukasz-2436-49/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jan 15,1-8</title>
		<link>http://jarmulak.com/2012/05/jan-151-8/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=jan-151-8</link>
		<comments>http://jarmulak.com/2012/05/jan-151-8/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 May 2012 15:06:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>BJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biblia - NT - Jan]]></category>
		<category><![CDATA[Kazania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jarmulak.com/?p=1368</guid>
		<description><![CDATA[Róże, podobnie jak winorośl, należy odpowiednio przycinać, jeśli chcemy, by rozwijały się w należyty sposób – rodziły piękne kwiaty lub słodkie, soczyste owoce. Bez przycinania krzaki co prawda zagęszczą się lub wybujają, lecz kiedy hodujemy róże lub winorośl, nie chodzi o to, by otrzymać masę poplątanej zieleni, lecz o jak najlepsze owoce lub kwiaty. Róże [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Róże, podobnie jak winorośl, należy odpowiednio przycinać, jeśli chcemy, by rozwijały się w należyty sposób – rodziły piękne kwiaty lub słodkie, soczyste owoce. Bez przycinania krzaki co prawda zagęszczą się lub wybujają, lecz kiedy hodujemy róże lub winorośl, nie chodzi o to, by otrzymać masę poplątanej zieleni, lecz o jak najlepsze owoce lub kwiaty. Róże i winorośl potrzebują pomocy ogrodnika, by właściwie się rozwijać. Przycinanie krzewów ma na celu między innymi sprawienie, by roślina nie marnowała energii na próżną pracę. Wycina się te pędy, które rosną do środka i tym sposobem pobudza się do wzrostu te pędy, które rosną na zewnątrz. Innymi słowy, dzięki przycinaniu róże i winorośl stają się prawdziwie sobą. Pozostawione same sobie, dziczeją. Jak ktoś powiedział, natura nie znosi dwóch rzeczy: próżni i ogrodów.</p>
<p>Jezus posługuje się symboliką ogrodniczą, by wyjaśnić uczniom, co Bóg musi dokonać w ich życiu, by stało się życiem owocnym, chwalącym Boga i pełnym miłości bliźniego.</p>
<p>Jezus wyraźnie mówi, że uczniowie już zostali oczyszczeni przez Słowo, lecz konieczne jest dalsze oczyszczenie i przyrównuje to oczyszczenie do przycinania winorośli. Jezus oczyścił ich przez Słowo, kiedy wezwał ich do wzięcia krzyża i naśladowania Go, kiedy opuścili swe domy i warsztaty pracy, by pójść za Nim. Nóż ogrodnika już dokonał wstępnego cięcia, kiedy odciął ich od innych celów i ambicji. Uczniowie już wydali owoc, lecz Jezus stwierdza, że potrzebują dodatkowego przycinania, by owoc ich życia był jeszcze bardziej okazały.</p>
<p>Motyw winorośli nie pojawia się tu po raz pierwszy w Piśmie. W Starym Testamencie, zwłaszcza w Psalmach i u proroka Izajasza, Izrael często bywa przyrównany do winorośli. Bóg zabrał z Egiptu winorośl i zasadził ją w Ziemi Obiecanej, jak czytamy w Psalmie 80: „Wyrwałeś winorośl z Egiptu, wygnałeś pogan, a ją zasadziłeś. Grunt dla niej przygotowałeś, a ona zapuściła korzenie i napełniła ziemię. Góry okryły się jej cieniem, a cedry Boże jej gałęźmi. Swe latorośle rozpostarła aż do Morza, a swoje pędy aż do Rzeki” (Ps 80,9-10). Niestety, jak mówi Izajasz, mimo Bożej troski i ochrony, winnica Izraela urodziła zdziczałe owoce, od których zęby cierpną.</p>
<p>W Ew. Jana Jezus stwierdza, że jest prawdziwą winoroślą, a więc i prawdziwym Izraelem. To na Nim skupiły się wszelkie zamiary Boga i przez Niego zostaną zrealizowane. Zaś Jego uczniowie są członkami prawdziwego ludu Bożego – pod warunkiem, że trwają w Nim. Już w rozdziale czternastym Jezus powiedział, że uczniowie są w Nim, jak On jest w Ojcu. Teraz dokładniej wyjaśnia im, co to znaczy. A znaczy to nie tylko, że uczniowie są członkami prawdziwego ludu Bożego, lecz także ich więź z Jezusem musi być we właściwy sposób kultywowana, by osiągnęła cel, w jakim Bóg ją zainicjował. Ten cel, czyli owocne życie na chwałę Boga, może zrealizować się tylko pod warunkiem trwania w Jezusie. Gałęzie, które postanowią realizować własne cele, pasożytując jedynie na winorośli, którą jest Jezus, szybko spostrzegą, że na dłuższą metę nie jest to możliwe. Jednak gałęzie, które trwają w winorośli, poddając się ostrzu noża ogrodnika, rozwiną się i wydadzą dobry owoc.</p>
<p>Oczywiście, tu rodzi się pytanie, jak mamy trwać w Chrystusie. Jezus powiedział już wcześniej, że konieczne jest tu trwanie w Jego Słowie. Obraz winorośli dodaje coś jeszcze – pokazuje bowiem, że trwanie w Jezusie oznacza też trwanie we wspólnocie Jego Ciała, Kościoła – wspólnocie, która podąża za głosem swego Pana, która miłuje Go i raduje się Nim. Choć gałęzie pozostają indywidualnymi gałęziami, to jednak wspólnie czerpią soki z jednego korzenia i tworzą jeden krzak.</p>
<p>Na pewno więc nie można trwać w Chrystusie w pojedynkę, choć czasami wydaje się nam, że łatwiej byłoby zachować indywidualną więź z Chrystusem, darując sobie więź z Kościołem. Bycie częścią Kościoła nie zawsze jest łatwe ani proste. W nim spotykamy konkretnych ludzi, inne gałęzie, z którymi splótł nas los. Czasami walczymy z nimi o najlepsze miejsce, o najlepszy dostęp do słońca. Także wtedy Ogrodnik musi przyjść do nas z nożem i przyciąć nas.</p>
<p>Przycinanie zwykle bywa bolesne. Trudno przychodzi nam przyznać się, że nas punkt widzenia nie koniecznie jest najlepszy lub jedynie słuszny, że nasze pomysły lub służba nie koniecznie są najważniejsze lub przełomowe, tak że wszyscy inni bezwarunkowo muszą je wspierać lub uczestniczyć w ich realizacji. A jednak to sam Bóg, kochający Ojciec, przycina nas, nie tylko po to, by samego siebie uwielbić, ale też, by nas otoczyć jeszcze większą chwałą, byśmy wzrastali na podobieństwo Chrystusa. Jak stwierdził N. T. Wright w komentarzu do tego fragmentu Ewangelii, „ogrodnik nigdy nie jest tak blisko rośliny, nigdy bardziej nie skupia uwagi na róży lub winorośli, nigdy jego myśli tak bardzo nie koncentrują się na jej zdrowiu i przyszłej chwale niż wtedy, gdy stoi przy niej z nożem w dłoni”.</p>
<p>C. S. Lewis w <em>Chrześcijaństwie po prostu</em> wyraził tę samą myśl, odwołując się do symboliki zapożyczonej z budownictwa: „Wyobraź sobie samego siebie jako żywy dom. Bóg przychodzi, aby go przebudować. Z początku może rozumiesz, co On robi. Oczyszcza drenaż, uszczelnia przeciekające dachy i tak dalej — wiedziałeś, że wszystko to było potrzebne, więc nie jesteś zaskoczony. Aż tu nagle zaczyna z domem wyczyniać rzeczy bardzo bolesne i z pozoru bezsensowne. Co też On najlepszego wyczynia? Rzecz w tym, że buduje zupełnie inny dom niż sobie wyobrażałeś — tu dobudowuje nowe skrzydło, tam dodaje piętro, wznosi wieże, wytycza dziedzińce. Myślałeś, że zostaniesz przebudowany na przyjemną chatkę — a On buduje pałac. Zamierza sam się sprowadzić i w tobie zamieszkać”.</p>
<p>Kiedy więc następnym razem Bóg zacznie czynić dziwne i bolesne rzeczy w twoim życiu, pamiętaj, że czyni z tobą to, co uczynił z pierwszym stworzeniem – pogrąża w mroku, rozdziela to, co pierwotnie stanowiło jedność, nadaje nową formę, lecz następnie znów wynurza na światło dnia i oto okazuje się, że to, co było dobre, stało się bardzo dobre. Tym sposobem i tylko tym sposobem Bóg prowadzi nas ku dojrzałości w Chrystusie.</p>
<p><a class="a2a_button_printfriendly" href="http://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F05%2Fjan-151-8%2F&amp;linkname=Jan%2015%2C1-8" title="PrintFriendly" rel="nofollow" target="_blank"><img src="http://jarmulak.com/wp-content/plugins/add-to-any/icons/printfriendly.png" width="16" height="16" alt="PrintFriendly"/></a><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F05%2Fjan-151-8%2F&amp;title=Jan%2015%2C1-8" id="wpa2a_6">Podziel się</a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jarmulak.com/2012/05/jan-151-8/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jan 20,19-23</title>
		<link>http://jarmulak.com/2012/04/jan-2019-23/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=jan-2019-23</link>
		<comments>http://jarmulak.com/2012/04/jan-2019-23/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Apr 2012 10:12:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>BJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biblia - NT - Jan]]></category>
		<category><![CDATA[Duch Święty]]></category>
		<category><![CDATA[Kazania]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jarmulak.com/?p=1367</guid>
		<description><![CDATA[Na samym początku Silmarilliona Tolkien opisuje stworzenie świata, nie naszego świata, niemniej jednak świata podobnego do naszego, gdyż będącego jego metaforą. Stworzenie świata odbywa się przy pomocy muzyki, której główny wątek poddał Ainurom Iluvatar. Z początku Ainurowie śpiewali pojedynczo lub w niewielkich grupach, gdyż z początku każdy z nich rozumiał tylko niewielką cześć z myśli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na samym początku <em>Silmarilliona</em> Tolkien opisuje stworzenie świata, nie naszego świata, niemniej jednak świata podobnego do naszego, gdyż będącego jego metaforą. Stworzenie świata odbywa się przy pomocy muzyki, której główny wątek poddał Ainurom Iluvatar. Z początku Ainurowie śpiewali pojedynczo lub w niewielkich grupach, gdyż z początku każdy z nich rozumiał tylko niewielką cześć z myśli Iluvatara. Mimo to Iluvatara cieszyła ta muzyka. „W miarę jednak, jak się wsłuchiwali, zaczynali rozumieć coraz głębiej, a głosy ich zespalały się w coraz doskonalszej harmonii. Aż wreszcie Iluvatar zgromadził wszystkich Ainurów i objawił im potężny temat, odsłaniając rzeczy większe i wspanialsze niż te, które im przedtem dał poznać, a blask początku i wspaniałość zakończenia tak olśniły Ainurów, że pokłonili się Iluvatarowi w milczeniu”.</p>
<p>Wtedy Iluatar powiedział do Ainurów: „Chcę, abyście z tego tematu, który wam objawiłem, rozwinęli harmonijną Wielką Muzykę, a ponieważ natchnąłem was Niezniszczalnym Płomieniem, możecie, jeśli chcecie, wzbogacić temat własnymi myślami i pomysłami. A ja będę słuchał i radował się, że za waszą sprawą wielkie piękno wcieli się w pieśń”.</p>
<p>„Wtedy głosy Ainurów na podobieństwo harf i lutni, fletów i trąb, wiol i organów, i niezliczonych chórów wyśpiewujących słowa, zaczęły kształtować z tematu Iluvatara Wielką Muzykę; z przeplatających się i nieustannie zmiennych melodii wzbiły się harmonijne dźwięki i popłynęły poza zasięg słuchu w głębie i wysokości, wypełniły przestrzeń, którą zamieszkiwał Iluvatar, przelały się przez jej granicę; Muzyka i echa Muzyki rozległy się w Pustce, aż przestała być pustką”.</p>
<p>Ten opis stworzenia świata ma więcej wspólnego z biblijnym opisem stworzenia niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Chodzi przede wszystkim o stworzenie świata przy pomocy muzyki, a dokładnie śpiewu. Zwykle, gdy mówimy o stworzeniu świata, myślimy o stworzeniu przez słowo, a nie przez śpiew. Jednak nie powinniśmy zapominać, że słowa są nieodzowną częścią pieśni, a człowiek jest instrumentem muzycznym, a nawet całą orkiestrą. Nasze ciała są instrumentem perkusyjnym, dętym i strunowym. Nie tylko jesteśmy w stanie zagrać muzykę bez pomocy innych instrumentów, ale też nasza mowa – zwłaszcza gdy jest bardziej energiczna i płynna – brzmi jak śpiew. Ma to związek z tym, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz. Człowiek jest istotą muzyczną, bo Bóg taki jest. Kiedy Bóg wypowiada Słowo, czyni to przy pomocy swego tchnienia, czyli Ducha.</p>
<p>Jak wiemy, zarówno hebrajskie, jak i greckie słowo „tchnienie” (ruah, pneuma), oznacza też „ducha” i „wiatr”. Słowo, które stworzyło świat, nie było jedynie pomyślane, lecz wypowiedziane, i nie było to pojedyncze słowo, lecz całe zdania opisujące to, co miało powstać. Jednak słowo potrzebuje nośnika, którym w tym przypadku było boskie tchnienie, czyli Duch. Zatem Ojciec wypowiada (posyła) Słowo przy pomocy Ducha. Duch, czyli Boskie Tchnienie, jest nie tylko nośnikiem Słowa, ale też wzmacnia jego przesłanie. Jest jak wyśpiewana poezja. Przy czym uwielbiona mowa jest właśnie śpiewem.</p>
<p>Szóstego dnia stworzenia Bóg tchnął Ducha w człowieka ukształtowanego z prochu ziemi i powierzył mu kontynuację rozpoczętego dzieła. Od tej pory człowiek, wspierany przez Stwórcę, miał napełniać świat Jego chwałą. Człowiek jednak musiał – podobnie jak Ainurowie – dojrzeć w poznaniu Stwórcy i w poznaniu świata, by jego dzieło nabrało rozmachu. Z początku więc widzimy pojedynczych ludzi śpiewających na chwałę Stwórcy – Mojżesza, Deborę. Kult w Namiocie Zgromadzenia był kultem mówionym, nie śpiewanym. Dopiero Dawid i Salomon uzupełnili kult o muzykę i śpiew. To przede wszystkim Dawid jest autorem świętych pieśni, Psalmów, stworzonych pod natchnieniem Ducha. Salomon zaś zreformował kult w nowej Świątyni i ustanowił w niej chóry lewitów, których śpiew i muzyka miały uzupełniać liturgię ustanowioną w czasach Mojżesza.</p>
<p>Jednak prawdziwy przełom nastąpił w czasach Jezusa – Słowa, które Ojciec posłał na świat, a któremu od samego początku towarzyszył Duch. Po zmartwychwstaniu Jezus natchnął uczniów Duchem, a do wniebowstąpieniu udzielił Ducha całemu Kościołowi. Kościół otrzymał Ducha, by w jednomyślności wyśpiewywać chwałę Stwórcy i tym sposobem napełnić nią cały świat.</p>
<p>Jednak misja Kościoła nie jest zwykłym kopiowaniem misji Jezusa. Tak jak Ainurowie nie powtarzali jedynie tematu muzycznego objawionego im przez Iluvatara. Po pierwsze, pewne dokonania Jezusa były jednorazowe i wyjątkowe, jak pokonanie szatana na krzyżu. Po drugie, Jezus chce, byśmy jako Kościół dokonywali rzeczy większych niż te, które On dokonał. Warte uwagi jest to, że Jezus zapowiedział to, kiedy mówił o udzieleniu Ducha swoim uczniom (Jn 14).</p>
<p>N.T. Wright pisząc o różnicy między służbą Jezusa a służbą Kościoła także posługuje się muzycznym przykładem. Bóg jest jak kompozytor tworzący partyturę, Kościół jest jak orkiestra wykonująca utwór na podstawie boskiej partytury. Jezus pokonał szatana i z powrotem wprowadził świat na właściwe tory, zaś zadaniem Kościoła jest teraz zagospodarowanie świata według niebiańskich schematów. Nie mamy więc powielać to, co raz na zawsze uczynił Jezus. Mamy raczej wprowadzać w życie skutki zbawczego dzieła Jezusa. Nie jesteśmy też tylko biernymi odbiorcami łaski zbawiennej, lecz otrzymaliśmy tę łaskę po to, by dokończyć dzieło rozpoczęte przez Boga w tygodniu stworzenia, a przerwane buntem Adama.</p>
<p>O tym, jak poważnie Bóg traktuje Kościół i jego rolę w historii, świadczą słowa Jezusa: „Którymkolwiek grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (Jn 20,23). Przy czym nie należy ograniczać ich znaczenia jedynie do odpuszczenia win, jako że grzech jest tym, co oddziela człowieka od Boga, a tym samym od wszelkich bogactw i błogosławieństw nieba, do których dostęp przywrócił nam Bóg w Chrystusie (Ef 1,3). Z tego powodu apostoł Paweł opisuje dzieło zbawienia nie tylko jako abstrakcyjne pojednanie z Bogiem, lecz jako „wyrwanie spod władzy ciemności i przeniesienie do Królestwa Syna” (Kol 1,13). Zatem to Kościół jako Ciało Chrystusa jawi się jako drabina do Nieba i jako brama do Królestwa Bożego, a także jako narzędzie, którego Bóg używa dla jego budowania.</p>
<p>Dwudziesty rozdział Ew. Jana nie jest jedynym fragmentem Pisma, w którym Jezus mówi o realnej władzy udzielonej Kościołowi. Oczywiście, wszelka władza jest na służbie u Boga i ma realizować Jego wolę i plany. Gdy się wynaturzy, utraci boskie wsparcie i autorytet. Co nie zmienia faktu, że Bóg traktuje nas bardzo poważnie, nie jak statystów lub marionetki. Powierzył nam panowanie nad stworzeniem, czyli dokończenie dzieła stworzenia. To człowiek dojrzały w Chrystusa ma doprowadzić do pełni rozkwitu całe stworzenie, którego jest głową. By to się dokonało, potrzebujemy lepszego i wspólnego zrozumienia woli i planów Bożych, Bożego sposobu działania i celu, do którego zmierza. Musimy też skupić się na ich realizacji, nie dając się odciągnąć na boczne tory. Jak orkiestra i chór musimy trzymać się głównego tematu utworu, nawet jeśli jakiś poboczny wątek wyda się nam szczególnie interesujący.</p>
<p>W tym celu Bóg natchnął nas Niezniszczalnym Płomieniem, abyśmy rozwinęli temat, który nam objawił, i stworzyli Wielką Muzykę, która sprawi, że świat zniszczony wojną ze zbuntowanymi aniołami napełni się pięknem, pokojem i radością. I choć nie jest to jedyny sposób postrzegania historii zbawienia, to jednak okazuje się pomocny w jej zrozumieniu, a także w zrozumieniu miejsca i roli tak całego Kościoła, jak i poszczególnych chrześcijan w tej historii. Jest częścią chrześcijańskiej meta-narracji, na podstawie której interpretujemy losy świata oraz sens własnego życia. W jej świetle jesteśmy muzykami uczestniczącymi w wykonaniu wielkiej symfonii, każdy z nas gra własną rolę, która wyabstrahowana z kontekstu, sama w sobie, może nie brzmieć zbyt imponująco, może nawet nie mieć dla nas większego sensu, lecz gdy spojrzymy na nią w szerszym kontekście, nagle nabiera znaczenia i chwały. Gdyby zagrać tylko partię bębna z symfonii, pewnie nie brzmiałoby to zbyt imponująco, lecz brak bębna w wykonaniu symfonii przez orkiestrę oznaczałby brak istotnej części utworu, którego pewne elementy nie wybrzmiałyby tak, jak należy.</p>
<p>Jednak Duch, jako Wielki Muzyk, nie tylko nadaje naszemu życiu ogólny kierunek i sens. On też niesie nam zachętę i pomoc w codziennym życiu, w zmaganiu się ze złem i w czynieniu dobra. A czyni to właśnie przez muzykę i śpiew, jak czytamy w Liście do Efezjan: „Nie upijajcie się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni Ducha, rozmawiając z sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu”. To właśnie przez śpiew i muzykę Duch pobudza nasze serca i umysły, uwalnia je od strachu i zniechęcenia, a także karmi i wzmacnia nasze dusze. To dlatego król Dawid był nie tylko wielkim wojownikiem, ale też poetą i muzykiem, wiedział bowiem, jak wielką rolę pełnią one w życiu pełnym znoju i walki. O tym, że nawet demony boją się świętej muzyki, świadczy pierwsze spotkanie Dawida z Saulem. Saula trapił zły duch. Wtedy za namową doradców zaprosił Dawida, by zagrał dla niego na harfie. Ilekroć Dawid to czynił, zły duch odstępował od Saula i przychodziła na niego ulga. A nie jest to jedyny przykład tego, jak śpiew i muzyka wielbiące Boga przegoniła złe siły i napełniła świat pokojem Bożym. Mniej znanym przykładem jest wojna Jehoszafata przeciwko Ammonitom i Moabitom opisana w 2. Kronik 20.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_printfriendly" href="http://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F04%2Fjan-2019-23%2F&amp;linkname=Jan%2020%2C19-23" title="PrintFriendly" rel="nofollow" target="_blank"><img src="http://jarmulak.com/wp-content/plugins/add-to-any/icons/printfriendly.png" width="16" height="16" alt="PrintFriendly"/></a><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F04%2Fjan-2019-23%2F&amp;title=Jan%2020%2C19-23" id="wpa2a_8">Podziel się</a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jarmulak.com/2012/04/jan-2019-23/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jan 12,20-33</title>
		<link>http://jarmulak.com/2012/04/jan-1220-33/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=jan-1220-33</link>
		<comments>http://jarmulak.com/2012/04/jan-1220-33/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Apr 2012 11:07:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>BJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biblia - NT - Jan]]></category>
		<category><![CDATA[Kazania]]></category>
		<category><![CDATA[Wielki Tydzień]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jarmulak.com/?p=1366</guid>
		<description><![CDATA[Wydarzenia opisane w Ewangelii Jana 12,12-50 miały miejsce w dniu wjazdu Jezusa do Jerozolimy i dzień po wskrzeszeniu Łazarza, które skupiło uwagę Żydów na Jezusie, a to tym bardziej , że Betania, gdzie mieszkał Łazarz, była położona zaledwie o godzinę pieszej drogi od Jerozolimy, dokąd przybyło wielu pielgrzymów na Święto Paschy. Tłumy były tak podekscytowane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wydarzenia opisane w Ewangelii Jana 12,12-50 miały miejsce w dniu wjazdu Jezusa do Jerozolimy i dzień po wskrzeszeniu Łazarza, które skupiło uwagę Żydów na Jezusie, a to tym bardziej , że Betania, gdzie mieszkał Łazarz, była położona zaledwie o godzinę pieszej drogi od Jerozolimy, dokąd przybyło wielu pielgrzymów na Święto Paschy. Tłumy były tak podekscytowane wskrzeszeniem Łazarza, że faryzeusze przez moment zwątpili, że mogą skutecznie sprzeciwić się Jezusowi. „Widzicie, że nic nie wskóracie, oto cały świat poszedł za nim” (Jn 12,19), mówili z rezygnacją. Sława Jezusa dotarła także do Greków, którzy poprosili Filipa, by zaprowadził ich do Jezusa. Prośba Greków spotkała się z odpowiedzią Jezusa, która na pierwszy rzut oka wydaje się być dziwną, wręcz nieadekwatną do pytania. Lecz po chwili zastanowienia musimy przyznać, że odpowiedź Jezusa była jak najbardziej na miejscu, choć wykraczała poza to, o co prosili Grecy.</p>
<p>W odpowiedzi na prośbę Greków Jezus mówi o swej śmierci oraz jej skutkach, w czym nie tylko Grecy, ale cały świat miał ujrzeć chwałę Boga. Nie pierwszy raz Jan pisze o ukrzyżowaniu jako objawieniu Boga, co brzmi paradoksalnie, lecz tylko dlatego że zmusza nas do weryfikacji naszych wcześniejszych wyobrażeń na temat Boga, a też życia z Bogiem. Jakby krzyż nie pasował do Boga, a przecież cały Stary Testament opowiada historię Boga, który związał się ze swym ludem na dobre i na złe, który nie tylko smuci się z powodu jego grzechów, ale też wraz z nim udaje się na wygnanie z powodu jego grzechów.</p>
<p>Tłumy przybyłe do Jerozolimy na Paschę usłyszawszy o wskrzeszeniu Łazarza, mogły dojść do wniosku, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem, co by oznaczało nadejście Królestwa Bożego i koniec wszelkich trosk i niedoli. Jezus nie przeczy temu, lecz wyjaśnia, w jaki sposób nadchodzi Królestwo, posługując się obrazem ziarna, które musi umrzeć, by wydać owoc. Przyjście Mesjasza nie oznacza automatycznego końca wszelkiej niedoli. Jest wręcz początkiem szczególnej niedoli, którą Pismo Święte przyrównuje do bólów porodowych, których gorzkiego smaku nie jest w stanie całkiem wyeliminować nawet słodycz narodzin nowego dziecka.</p>
<p>Próbując zachować ziarno od śmierci i zniszczenia, czynimy je bezowocnym. Lecz śmierć ziarna prowadzi do nowego, owocnego życia. Podobnie śmierć Chrystusa prowadzi do zmartwychwstania i nowego stworzenia. Musimy o tym pamiętać, by dostrzec chwałę, a nie tylko grozę i hańbę krzyża. I to nie tylko w przypadku Jezusa, ale i we własnym życiu. Bo Chrystus także przy tej okazji stwierdza, że bycie Jego uczniem oznacza naśladowanie Go, czyli pójście w Jego ślady. Jezus obiecuje, że gdy zostanie wywyższony nad ziemię, pociągnie za sobą wszystkich (w. 28). Z jednej strony, mówi tu o nowym życiu, jakie niesie z sobą dla świata Jego śmierć, ale z drugiej strony słowa te jednoznacznie komunikują, że droga do nowego stworzenia, droga do chwały synów Bożych prowadzi przez krzyż: „Gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”. Przy czy, żeby nie było wątpliwości, Jan zaznacza, że słowa te nie dotyczą wniebowstąpienia, lecz ukrzyżowania: „To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć” (w. 29).</p>
<p>Nie do końca prawdą jest więc twierdzenie, że Jezus umarł, byśmy mogli żyć wiecznie. Powinniśmy raczej mówić, że Jezus umarł, byśmy mogli z Nim umrzeć i powstać do nowego, owocnego życia, życia wiecznego.</p>
<p>O tym nowym życiu, które będzie skutkiem Jego śmierci, Jezus mówi w wierszu 31: „Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony”. Władca tego świata to oczywiście szatan, którego władza nad światem skończyła się wraz ze śmiercią Chrystusa na krzyżu. Oczywiście, te słowa prowokują do pytania, dlaczego na świecie wciąż jest tak wiele grzechu, zła i niedoli, skoro szatan został wyrzucony precz. Dlaczego szatan wciąż sprzeciwia się Królestwu Boga i atakuje wierzących? Jan Kalwin w komentarzu do tego fragmentu Ewangelii, zauważa, że wyrzucenia szatana nie należy ograniczać do jednego momentu w historii, lecz raczej należy uznać je za opis skutków śmierci Chrystusa, które realizują się każdego dnia. Innymi słowy, dzień, w którym umarł Chrystus, można przyrównać do lądowania aliantów w Normandii. Nie był to koniec wojny, a jednak był to dzień, który przesądził o jej losach. Decydujące starcie mamy już za sobą, jednak wciąż każdego dnia musi dokonywać się wyrzucanie szatana z tych zakątków rzeczywistości, z tych fragmentów naszego życia, gdzie wciąż sięga swymi mackami.</p>
<p>Drugą ważną sprawą, o której mówi Jezus, jest sąd nad światem, jaki dokonał się na krzyżu. Słowo „sąd” zwykle kojarzy się nam z potępieniem, lecz jeśli przyjrzymy się jego hebrajskiemu odpowiednikowi (miszpat), to zobaczymy, że kryje się w nim o wiele więcej. Miszpat oznacza bowiem nie tylko sąd, w sensie potępienia winnych zbrodni, ale też sprawiedliwość i porządek przywrócony poprzez sąd. Znów rację trzeba przyznać Kalwinowi, gdy stwierdza, że o ile bez Chrystusa świat pogrążony jest w chaosie i anarchii, o tyle w Chrystusie świat zostaje na nowo uporządkowany w dobry i sprawiedliwy sposób. Innymi słowy, krzyż oznacza zniszczenie diabelskich dzieł, uwolnienie i oczyszczenie świata od zła, ale też nowe jego uporządkowanie, napełnienie go poznaniem i chwałą Boga.</p>
<p>Ta obserwacja pozwala z kolei lepiej zrozumieć słowa Jezusa o umiłowaniu i znienawidzeniu życia na tym świecie. Sprawa nie jest tak trudna, jak mogłoby się wydawać. Jezus wyraźnie powiedział, że Bóg tak umiłował świat, że posłał swego Syna, aby go zbawił przez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Zatem wezwanie do znienawidzenia świata i życia w nim nie może oznaczać całkowitego odrzucenia świata i życia w nim. Umiłowanie świata i życia w nim nie jest złe same w sobie. Staje się złe, gdy miłość do świata i życia w nim przewyższa miłość do Stwórcy, gdy nie jesteśmy gotowi ani chętni, by poświęcić życie w świecie dla życia z Bogiem. Cokolwiek sprawia, że świat i życie w nim są dla nas cenniejsze niż chwała Boga i Jego Królestwo, prowadzi świat i życie w nim do ruiny. Najlepszy dar, godzien najserdeczniejszego dziękczynienia nie może przesłonić darczyńcy, bez którego nie byłoby daru. Kto sądzi inaczej, pokazuje tylko, że kieruje się moralnością szabrownika.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_printfriendly" href="http://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F04%2Fjan-1220-33%2F&amp;linkname=Jan%2012%2C20-33" title="PrintFriendly" rel="nofollow" target="_blank"><img src="http://jarmulak.com/wp-content/plugins/add-to-any/icons/printfriendly.png" width="16" height="16" alt="PrintFriendly"/></a><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F04%2Fjan-1220-33%2F&amp;title=Jan%2012%2C20-33" id="wpa2a_10">Podziel się</a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jarmulak.com/2012/04/jan-1220-33/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jan 19,16-20</title>
		<link>http://jarmulak.com/2012/04/jan-1916-20/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=jan-1916-20</link>
		<comments>http://jarmulak.com/2012/04/jan-1916-20/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Apr 2012 10:49:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>BJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biblia - NT - Jan]]></category>
		<category><![CDATA[Kazania]]></category>
		<category><![CDATA[Wielki Tydzień]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jarmulak.com/?p=1365</guid>
		<description><![CDATA[Jednym z najwcześniejszych obrazów ukazujących ukrzyżowanie Chrystus jest graffiti Alexamenosa wyryte na murze Pałacu Cezarów w Rzymie. Pochodzi z drugiego wieku i ukazuje mężczyznę oddającego cześć ukrzyżowanemu człowiekowi z głową osła. Ten obraz przedstawia dość popularny w tamtych czasach pogląd na chrześcijaństwo, w myśl którego wyznawcy Chrystusa czczą człowieka, który jest zaprzeczeniem tego, co godne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jednym z najwcześniejszych obrazów ukazujących ukrzyżowanie Chrystus jest graffiti Alexamenosa wyryte na murze Pałacu Cezarów w Rzymie. Pochodzi z drugiego wieku i ukazuje mężczyznę oddającego cześć ukrzyżowanemu człowiekowi z głową osła. Ten obraz przedstawia dość popularny w tamtych czasach pogląd na chrześcijaństwo, w myśl którego wyznawcy Chrystusa czczą człowieka, który jest zaprzeczeniem tego, co godne czci i chwały. Kwintesencją głupoty chrześcijaństwa ma być właśnie Chrystus ukrzyżowany. By lepiej zrozumieć, dlaczego krzyż stał się kamieniem obrazy dla wielu mieszkańców Imperium Rzymskiego, warto bliżej przyjrzeć się temu rodzajowi kary i śmierci.</p>
<p>Ewangeliści nie rozpisują się na temat szczegółów technicznych ukrzyżowania, pewnie dlatego że nie musieli tego robić. Kara ta była dość powszechnie stosowania, zwłaszcza podczas większych zamieszek. Zwykle krzyż składał się z belki poprzecznej, którą skazaniec niósł na miejsce kaźni, gdzie oprawcy przymocowywali go do niej przy pomocy powrozów lub około trzydziestocentymetrowych gwoździ wbijanych w nadgarstek dla lepszego mocowania. Gwoździe wbite w dłonie po prostu nie utrzymałyby ciężaru ofiary. Czasami skazaniec był następnie wciągany wraz z tą belką na pal lub drzewo, czasami belka ta była jeszcze na ziemi zespajana z belką pionową, a krzyż w całości stawiany był w pionie. By ofiara nie zerwała się z mocowań, a także by nie umarła zbyt szybko, jej nogi spoczywały na desce, na której skazaniec mógł się oprzeć i nieco odetchnąć, tym samym przedłużając swą agonię. Także stopy przybijano do tej deski, by skazaniec nie ześliznął się z niej i nie udusił się, wisząc na samych tylko rękach. W tym samym celu nierzadko dodawano kolejne „usprawnienie” do krzyża, a mianowicie deskę służącą za siedzenie dla ukrzyżowanego. Tak zamocowani skazańcy mogli wisieć na krzyżu nawet całymi dniami, zanim wydali ostatnie tchnienie.</p>
<p>O tym, jaką grozę budziło ukrzyżowanie wśród Rzymian, dowiadujemy się od Seneki, który w Listach moralnych do Lucyliusza opisuje potworność śmierci na krzyżu w następujących słowach:</p>
<p>„Czy znajdzie się ktoś taki, kto by wolał topnieć podczas męczarni, gasnąć powoli i tylekroć wypuszczać duszę jakby po kropelce zamiast wyzionąć ją od razu? Czy znajdzie się ktoś taki, kto by przystawiony do owego nieszczęsnego drewna, już okaleczony, już oszpecony i przemieniony w obrzydliwy kadłub, który składa się jedynie z pleców i piersi, kto prócz pala miał już wiele innych sposobności do śmierci, chciał jeszcze przewlekać życie mające pociągnąć za sobą tyle nowych katuszy?” (List 101).</p>
<p>Jednak śmierć na krzyżu była dla mieszkańców Imperium przede wszystkim śmiercią haniebną, tak bulwersującą nawet w sferze estetycznej, że w towarzystwie unikano rozmów o niej na podobnej zasadzie, na której unika się używania wulgaryzmów w rozmowach towarzyskich lub rozmów o rzeczach pobudzających do wymiotów przy jedzeniu. Zdaniem Cycerona śmierć na krzyżu była „najbardziej okrutną i haniebną karą” (Mowy przeciwko Werresowi, 2.5.165) i jako taka nie powinna być stosowana wobec obywateli rzymskich.</p>
<p>Z drugiej strony, krzyżowanie zawsze odbywało się w miejscach publicznych, przy często uczęszczanych drogach, by jak największa ilość przechodniów była świadkami tego budzącego grozę i wstręt wydarzenia. Publiczna kara miała służyć nie tyle sprawiedliwej odpłacie, co raczej miała nieść z sobą efekt odstraszający dla potencjalnych zbrodniarzy. Dlatego nierzadko umieszczano na krzyżu tablicę z krótkim opisem winy skazańca.</p>
<p>Z efektem odstraszania wiązała się spora rozbieżność w samym sposobie krzyżowania. Przy czym chodziło nie tyle o zmaksymalizowanie męki ofiary, co raczej o maksymalne przedłużenie jej po to, by możliwie najdłużej obraz cierpienia oddziaływał na zmysły i wyobraźnię obserwatorów. Z tego powodu unikano zbytniego upływu krwi, by wisielec nie zemdlał ani tym bardziej nie odszedł z tego świata przedwcześnie, zaledwie kilka godzin po ukrzyżowaniu. Zatem, choć ból doświadczany przez skazańca był nieodzownym elementem kary, to jednak nie był jej najważniejszym elementem. Najważniejszym elementem ukrzyżowania było pohańbienie ofiary, odarcie jej z wszelkiej godności i człowieczeństwa, by nie wzbudzała żadnej sympatii ani współczucia, lecz tylko odrażenia i wstręt. To widzowie mieli poczuć ból i awersję, patrząc na agonię ukrzyżowanego. A następnie wyprzeć go ze swej świadomości, by nie przyprawiał ich o gorzkie doznania.</p>
<p>Ponieważ kultura grecko-rzymska, podobnie jak wiele innych starożytnych kultur, była kulturą opartą na honorze i hańbie, dlatego oprawcom bardziej niż na fizycznym znęcaniu się nad ofiarą zależało na zniesławieniu jej. I rzeczywiście, ewangelijny opis męki Pańskiej , choć nie ukrywa jej fizycznego wymiaru, to jednak skupia się na licznych próbach zhańbienia Jezusa, odarcia go z wszelkiej czci i chwały, by nikomu już nie przyszło do głowy, by czcić lub naśladować Chrystusa lub uważać Go za posłańca samego Boga, za kogoś, kto rzeczywiście może wyprostować ten pogięty świat, kto jest w stanie uciszyć wszelki krzyk i otrzeć wszelką łzę. Temu miało służyć opluwanie Go, bicie po głowie i twarzy, wyśmiewanie Go, obrażanie, a także umieszczenie na krzyżu tablicy z orzeczeniem winy: Jezus Nazareński Król Żydowski.</p>
<p>W tę serię wpisują się także inne zdarzenia, już nie do końca intencjonalne, jak zdradzenie Jezusa przez jednego z apostołów, opuszczenie Go przez uczniów, zdrada Piotra – żadne z nich nie przynosiło Jezusowi chwały. Nie zapominajmy też o tym, że zgodnie z Prawem Mojżeszowym powieszenie było najbardziej haniebnym rodzajem śmierci. Pewnie dlatego List do Hebrajczyków mówiąc o ukrzyżowaniu Chrystusa, podkreśla Jego pohańbienie, całkowite obdarcie Go z chwały (Hbr 13,13).</p>
<p>Dlaczego Jezus musiał zginąć tak haniebną śmiercią, która sama w sobie była oczywistym i całkowitym zanegowaniem wszystkiego „co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały” (Flp 4,8)? Ponieważ siła i władza Imperium oraz Sanhedrynu, dla których Jezus okazał się zagrożeniem i obrazą ich majestatu, nie mogły – w ich mniemaniu – postąpić inaczej, jak tylko ukrzyżować Jezusa w obronie swej powagi i chwały. Ukrzyżowali Go dlatego, że był dobry i prawy, że swą dobrocią i prawością obnażał ich złość i niegodziwość.</p>
<p>Tak już jest, że lubimy tylko te lusterka, które pokazują nam to, co chcemy zobaczyć. Krzyż jest jednak innym lustrem. W nim widzimy siebie takimi, jacy naprawdę jesteśmy. Widzimy siebie jako oprawców, którzy zamiast uwielbić swego Stwórcę i złożyć Mu dziękczynienie, znikczemnieli w swoich myślach, stłumili prawdę przez nieprawość i wypchnęli Go ze swojego świata na krzyż, ciesząc się z Jego hańby, z Jego ran i słabości, lecz nie wiedząc, że On dał się tak potraktować, ponieważ nas umiłował i to miłością mocniejszą niż śmierć i twardszą niż piekło – miłością, która nie boi się zdrady, odrzucenia i hańby.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_printfriendly" href="http://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F04%2Fjan-1916-20%2F&amp;linkname=Jan%2019%2C16-20" title="PrintFriendly" rel="nofollow" target="_blank"><img src="http://jarmulak.com/wp-content/plugins/add-to-any/icons/printfriendly.png" width="16" height="16" alt="PrintFriendly"/></a><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fjarmulak.com%2F2012%2F04%2Fjan-1916-20%2F&amp;title=Jan%2019%2C16-20" id="wpa2a_12">Podziel się</a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jarmulak.com/2012/04/jan-1916-20/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

