Mark Horne, The Victory According To Mark, Moscow 2003, s. 45-47
Marek umieszcza powołanie Piotra, Andrzeja, Jakuba i Jana przed opisem wyrzucenia „nieczystego ducha” w synagodze. Następnie Marek ponownie wspomina o czwórce pierwszych uczniów przy okazji uzdrowienia teściowej Piotra, w reakcji na co teściowa Piotra mogła usłużyć im przy stole. Teraz ewangelista opisuje oczyszczenie trędowatego. Dotychczasowa relacja Marka układa się w pewien schemat:
a1. chrzest, czyli powołanie Jezus do służby (1,9-11),
b1. powołanie Piotra, Andrzeja, Jakuba i Jana do służby (1,16-20),
c1. uzdrowienie i usługiwanie teściowej Piotra (1,29-39),
a2. starcie Jezusa z szatanem na pustyni (1,12-15),
b2. starcie Jezusa z nieczystym duchem w synagodze (1,21-28),
c2. oczyszczenie trędowatego na pustyni (1,40-45).
Co wspólnego ma oczyszczenie trędowatego z wypędzeniem demona? Zdaniem Marka – bardzo wiele. Po pierwsze, Marek nazywa demona „duchem nieczystym” [Przypis: Podstawą dla analogii między zamieszkiwaniem człowieka przez demony a nieczystością może być tekst z Księgi Kapłańskiej 11,29-35. Czytamy tam, że jeśli jakieś pełzające po ziemi stworzenie wejdzie do naczynia glinianego, naczynie musi zostać rozbite, ponieważ zostało zanieczyszczone i jako takie stało się źródłem nieczystości. Jednak Jezus potrafi oczyścić gliniane naczynie ludzkiego ciała, nie niszcząc go]. Zatem egzorcyzm przedstawiony jest jako oczyszczenie. Po drugie, jak wcześniej Jezus uciszył demona, by nie ujawnił Jego tożsamości, tak teraz – z jeszcze gorszym skutkiem! – Jezus ucisza oczyszczonego trędowatego. Po trzecie, choć egzorcyzm miał miejsce w synagodze, a nie na pustyni, czyn Jezusa wiąże się z czymś większym niż synagoga – ze Świątynią. Jezus nakazał trędowatemu pójść do kapłanów, jak nakazywało Prawo Mojżesza. W końcu, nowa moc związana z nową nauką Jezusa potencjalnie prowadzi do konfliktu – nie z uczonymi w Piśmie, lecz z kapłanami. Oczyszczanie z trądu było ich prerogatywą (Kpł 14,1), lecz Jezus, który nawet nie pochodził z roku Lewiego, czyni to szybciej i lepiej niż kapłani.
Powinienem dodać, że to, co dziś nazywamy trądem, nie ma nic wspólnego z trądem, o którym mówi Biblia. W Piśmie Świętym trądem nazywano odbarwienie skóry, ubrania lub ściany domu (Kpł 13,14) [Przypis: Wiele tłumaczeń Biblii używa różnych określeń na odbarwienie skóry, ubrania lub ściany, jednak w tekście oryginalnym we wszystkich trzech przypadkach użyte jest jedno i to samo słowo]. Jedynym problemem związanym z biblijnym trądem było to, że czynił on nieczystym osobę, ubranie lub budynek, wskutek czego dana osoba nie mogła zbliżać się do Przybytku lub Świątyni ani mieszkać razem z nie trędowatymi. Trąd – podobnie jak wszelka ceremonialna nieczystość – skutkował oddaleniem od szczególnej obecności Boga. Oczyszczając trędowatego, Jezus przywrócił mu dostęp do Świątyni. Po oczyszczeniu trędowaty mógł też uczestniczyć w Święcie Paschy oraz innych uroczystościach w Jerozolimie. Mógł również ponownie osiedlić się w mieście.
W Ewangelii Marka wielokrotnie zobaczymy Jezusa dokonującego oczyszczenia czy to przez egzorcyzmy, czy też przez uzdrowienie kobiety z krwotoku. We wszystkim przypadkach Jezus demonstruje, że sam jest wolny od nieczystości i nic nie może Go zanieczyścić. Nieco inaczej jest w tym przypadku. Jezus dotknął trędowatego, a następnie – w wyniku nieposłuszeństwa trędowatego – Jezusowi przypadł los trędowatego. Jezus „nie mógł już jawnie wejść do miasta, ale przebywał na ustroniu, na miejscach pustych” (w. 45). Choć sam jest czysty, to jednak cierpi, jakby był nieczysty, ponieważ dotknął osoby nieczystej i oczyścił ją. Trudno o bardziej żywy obraz Jezusa cierpiącego pod przekleństwem, aby ci, którzy zasługują na przekleństwo, mogli cieszyć się błogosławieństwem.
