Kiedy Bóg stworzył świat, oczekiwał, że człowiek napełni go chwałą Stwórcy na podobieństwo Ogrodu Eden, że doprowadzi go do dojrzałości, przemieniając go z chwały w chwałę według wzoru, jaki Bóg ukazał mu w tygodniu stworzenia. Człowiek wypełniając plany Boga, osiągnąłby szczęście, realizując swoje powołanie i stałby się źródłem błogosławieństwa dla reszty stworzenia. Jednak człowiek szybko odrzucił plany Boga. I nie chodzi o to, że zamiast raju chciał stworzyć piekło na ziemi. Chodzi o to, że ucieknąwszy od Boga, odciął się od źródła prawdziwej chwały, mądrości i życia. Świat – królestwo niegodziwego człowieka – pogrążył się w niegodziwości i zbrodni i zginął w wodach Potopu.
Marek nie ukrywa, że głównym wątkiem jego Ewangelii jest Królestwo Boże. Ukazuje Chrystusa przede wszystkim jako króla i właśnie pojawienie się tego króla – dobrego, sprawiedliwego i potężnego – oznacza ni mniej, ni więcej, ale nadejście Królestwa, które zdaniem Marka jest właśnie Ewangelią, czyli Radosną Nowiną. Królestwo rośnie i rozprzestrzenia się przez głoszenie Ewangelii, a z drugiej strony Bóg rządzi swym Królestwem przy pomocy Ewangelii. Bramą Królestwa jest zdaniem ewangelisty nawrócenie, upamiętanie. Z kolei sposobem życia w Królestwie jest lojalność królowi.
Jeśli mówimy o upamiętaniu, to chodzi przede wszystkim o to, co Paweł nazywa „odnowieniem umysłu”: „Tak więc mówię i zaklinam na Pana, abyście już więcej nie postępowali, jak poganie postępują w próżności umysłu swego, mający przyćmiony umysł i dalecy od życia z Bogiem przez nieświadomość, która jest w nich z powodu zatwardziałości serca ich” (Ef 4,17-18). Ta próżność lub przyćmienie umysłu bierze się z pychy i niewdzięczności, która każe człowiekowi przypisywać sobie to, co Boskie. To głupie myślenie przejawia się między innymi w fałszywych wyobrażeniach Królestwa Bożego przybierających formy wszelkiego rodzaju utopii zawsze prowadzących do jeszcze większego nieszczęścia niż to, które miały wyplenić.
Lecz ta grzeszna głupota nie jest jedyną rzeczą, z której musimy się nawrócić. Kolejną jest zwątpienie. To zwątpienie dało szybko o sobie znać. Najpierw Piotr zapewnia Jezusa, że krzyż nie jest konieczny, by pokonać szatana. Potem uczniowie przypominają Jezusowi, że dla Niego wszystko porzucili. W końcu Piotr próbując ratować własną skórę, wypiera się wszelkiej znajomości z Jezusem. To typowa reakcja, gdy Królestwo Boże nie nadchodzi tak, jak byśmy tego chcieli. A także gdy zamiast nadchodzącego Królestwa Bożego widzimy wokół siebie panoszenie się zła. Wtedy Królestwo Boże zaczynamy traktować jako co prawda piękne, lecz nieuchwytne marzenie.
Może właśnie dlatego Marek przypomina okoliczności, w jakich Jezus zaczął głosić Królestwo Boże, a stało się to, gdy Herod pojmał Jana Chrzciciela, którego następnie stracił w znanych okolicznościach. Nie był to zbyt zachęcający moment dla ogłoszenia wypełnienia czasu i przybliżenia się Królestwa. Jan padł ofiarą nikczemnych ludzi, lecz Jezus ogłasza Dobrą Nowinę. A jednak jak najbardziej wpisuje się to w historię biblijną. Wystarczy wspomnieć Józefa, syna Jakuba, którego bracia znienawidzili i sprzedali w niewolę dlatego, że Józef okazał się zaufanym synem Jakuba i otrzymał funkcję administratora jego majątku. Nie on jeden ściągnął na siebie zawiść bliźnich, gdy okazał się człowiekiem wiernym Bogu. Mimo to Bóg obrócił w dobro zło, które bracia Józefa knuli przeciwko niemu. Bracia Józefa w sposób absolutnie niezamierzony przyczynili się do tego, że Józef został drugą po faraonie osobą w Egipcie i dał zbawienie nie tylko światu, ale i swoim braciom. Coś podobnego spotka Jezusa – także Jego bracia wydadzą do oprawcom, lecz Jego męka i krzyż przyniosą światu wyzwolenie z kajdan diabelskich.
Okoliczności, w jakich Jezus zaczyna głosić poselstwo o Królestwie Bożym, a także sposób, w jaki pokonał szatana, nie są przypadkowe. Mają upewnić uczniów, że siły zła – choć nie należy ich lekceważyć, bo mogą wyrządzić wiele złego – nie mogą powstrzymać nadejścia Królestwa. Uczniowie nie mogą być z jednej strony hurra optymistami lekceważącymi zło, lecz z drugiej strony nie mogą być defetystami niewierzącymi w zwycięstwo, z góry przewidujący porażkę, lecz muszą być przekonani o zwycięstwie Królestwa Bożego w historii.
