Doktryna o Trójcy Świętej jawi się często jako czysta abstrakcja. Miewamy problemy ze wskazaniem na jej praktyczne zastosowanie. Bywa, że korzystamy z niej tylko po to, by odróżnić prawdziwych chrześcijan od heretyków. Czasami wskazujemy na to, że kryje się w niej tajemnica jedności w różnorodności. W tym kontekście warto sięgnąć po książkę Mikołaja Bierdiajewa Sens historii (Kęty 2002), w której autor pokazuje, że bez odwołania do trynitaryzmu nie można w sensowny sposób wyjaśnić istnienia świata i historii.

„Żadna forma konsekwentnego monizmu nie jest w stanie wyjaśnić samego pochodzenia wielorakiego świata. Nie można zrozumieć, jak w głębi absolutnego życia nieruchomego i jedynego Bóstwa, do którego nie ma odniesienia żadna forma procesów historycznych, na które nie da się przenieść zasady wielości, żadnych konfliktów, żadnych kontrowersji, jak w tak rozumianym życiu absolutnym można wyjaśnić powstanie i zasadę wielorakiego świata stworzonego, w którym ma miejsce proces historyczny, w który to proces jesteśmy wciągnięci, który nas ogarnia i los którego dzielimy jako nasz własny ludzki los. Nie jest to zrozumiałe ani dla panteistycznego monizmu typu hinduskiego, ani dla Parmenidesa, ani dla Platona, który nie przezwyciężył dualizmu jednego i mnogiego oraz wielości pozostającej w ruchu, ani dla abstrakcyjnego monizmu w idealizmie niemieckim. Dla tych systemów jest to niezgłębiona tajemnica. Ostatecznie wszystkie te kierunki powinny popaść w akosmizm: powinny uznać za autentyczny byt Bóstwa jednego, absolutnego, nieruchomego, natomiast świat pozostający w ruchu, zawierający w sobie wewnętrzne konflikty, jest nierealny w ontologicznym sensie tego słowa. Interesujące jest to, że zwolennicy abstrakcyjnego monizmu, co jest dziwną ironią myśli, popadają w swoisty i nieprzezwyciężony dualizm: wprowadzają rozdarcie między jedynym i nieruchomym w swej absolutnej doskonałości Bóstwem z jednej strony i światem oraz człowiekiem z drugiej, światem losu historycznego, światem tragicznym konfliktów, światem wielorakim, ze wszystkimi związanymi z tym sprzecznościami, wprowadzają taką sprzeczność, taką niemożliwość przerzucenia między nimi mostu, że jest to skrajna i nieprzezwyciężalna forma dualizmu. Celem uniknięcia takiego dualizmu należy odrzucić formę monizmu, która uznaje za autentycznie istniejący jedynie nieruchomy Absolut” (s. 36).

Oprócz zastosowań apologetycznych powyższych rozważań – bez trójjedynego Boga Biblii nie ma sensownego wyjaśnienia istnienia świata i historii – warto wskazać na to, że dualizm, a którym pisze Bierdiajew, w konsekwencji prowadzi do zanegowania wartości doczesnego świata i życia, skoro jedyną prawdziwą rzeczywistością jest Absolut. Skutkuje to negatywnym stosunkiem do jednego i drugiego oraz brakiem zaangażowania w jedno i w drugie. W takim układzie jedynym powołaniem i nadzieją człowieka staje się uwolnienie od tego, co doczesne i historyczne, oraz zjednoczenie z Absolutem. O tym, jakie skutki ma to dla społeczeństwa i kultury, łatwo przekonać się, badając te obszary świata, na których dominuje wiara w nieruchomy Absolut jako jedyną rzeczywistość.