Jak czytamy w pierwszej części trzeciego rozdziału Ewangelii Łukasza, kiedy wystąpił Jan Chrzciciel, zaczął wzywać Izrael do nawrócenia i chrztu. Czynił to nad Jordanem, co przywołuje na pamięć wejście Izraela do Ziemi Obiecanej. Pod wodzą Jozuego Izraelici już raz przeszli przez Jordan, a było to po wyjściu z Egiptu, gdzie wcześniej zostali zniewoleni, ponieważ zaczęli oddawać cześć egipskim bogom. Wcześniej jednak kiedy wyszli z niewoli i przeszli przez Morze Czerwone, w którym Bóg utopił faraona i jego armię, Hebrajczycy zaczęli tęsknić za starymi czasami i buntować się przeciwko Mojżeszowi. Kulminacją tego buntu był powrót szpiegów z Ziemi Obiecanej, kiedy Izrael odrzucił zapewnienia Boga o tym, że da im tę ziemię, i uwierzyli tchórzliwym relacjom dziesięciu szpiegów, że nigdy nie pokonają mieszkających w Kanaanie olbrzymów.
Teraz to Jan Chrzciciel, stojąc nad brzegami Jordanu, wzywa Izraelitów do porzucenia starego sposobu bycia, który charakteryzował się samolubstwem (w. 11), nadużywaniem władzy (w. 13) i wyzyskiem (w. 14). Kto tak postępuje, kogo bogiem jest brzuch – jak pisał Paweł do Koryntian – ten jest jak nieprzydatne drzewo, na którym brak dobrych owoców, i którego los jest przesądzony. Chyba że zacznie wydawać dobre owoce.Chrzest Jana w tym kontekście nie tylko symbolizuje zmycie grzechów, ale jest też wezwaniem do sprawiedliwego życia oraz widocznym znakiem przyłączenia się do wspólnoty wiernych, którzy uwierzyli słowom proroka i szykują się na przybycie Mesjasza, nowego Mojżesza. W podobny sposób Paweł opisuje przejście przez Morze Czerwone w 1 Koryntian 10,1-2. Wszyscy, którzy posłuchali Mojżesza i poszli za nim, zostali ochrzczeni w Mojżesza, kiedy przeszli przez Morze Czerwone. Morze Czerwone, za którym został Egipt, faraon i jego armia, było granicą między życiem i śmiercią, światłością i ciemnością, wspólnotą dzieci Bożych i dzieci węża. Chrzest jest więc znakiem włączenia do określonej grupy ludzi, a przez to jest również znakiem oddzielenia, odcięcia ich od domeny grzechu i niewoli. Wody Potopu odcięły Noego i jego rodzinę od do cna zepsutej ludzkości, wody Morza Czerwonego odcięły Hebrajczyków od faraona i Egiptu, wody Jordanu odcięły Jozuego i nowe pokolenie Izraelitów od niewiernego Izraela, który wolał egipską niewolę od Ziemi Obiecanej. Teraz wody chrztu udzielanego przez Jana odcięły wiernych Żydów od przeżartych hipokryzją elit. To dlatego chrzest kojarzony jest z obrzezaniem (por. Kol 2,11-12), który także w symboliczny sposób jest odcięciem od grzesznego ciała.
W wierszu 15 czytamy, że ludzie patrząc i słuchając Jana doszli do wniosku, że to musi być obiecany Mesjasz. Jan jednak temu zaprzeczył i wskazał na różnicę między nim a Mesjaszem – Jan chrzci wodą, a Mesjasz będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem.
By zrozumieć tę symbolikę, musimy przypomnieć sobie wygląd i wystrój Świątyni oraz porządek liturgii świątynnej. Wielkie kadzie z wodą zrobione przez Chirama stały w dwuszeregu na wschód od wejścia do Świątyni Salomona. Każdy, kto chciał zbliżyć się do Miejsca Najświętszego, musiał przejść między nimi. W samej Świątyni Salomon ustawił dziesięć złotych świeczników, w dwóch rzędach po pięć świeczników. Tym sposobem kapłani zbliżający się do Miejsca Najświętszego musieli przejść przez coś, co można by nazwać płonącym lasem lub ogrodem, jako że świeczniki miały formę drzew.
Kiedy Adam zgrzeszył, Bóg wygnał ludzi z Ogrodu Eden, z dala od Drzewa Życia i Drzewa Poznania, wygnał ich na wschód, a u bramy Ogrodu umieścił cheruby z ognistymi mieczami, by strzegły drogi do Drzewa Życia i Drzewa Poznania. Dlatego Namiot Mojżesza i Świątynia Salomona miały wejście na wschodniej stronie, które symbolizowało bramę do Edenu, a strzegli go Lewici z mieczami zawsze gotowymi do użycia. Dlatego też wiele, zwłaszcza średniowiecznych, budowli kościelnych ma wejście na zachodniej ścianie, a ołtarz na wschodniej, by w ten sposób przypomnieć, że Chrystus wprowadził nas z powrotem do Edenu i karmi nas owocami z Drzewa Życia i Drzewa Poznania. Zesłanie Ducha, którego pierwszym znakiem był wiatr i języki ognia, oznaczało przejście przez bramy Edenu i powrót do Ogrodu strzeżonego do tej pory przez cheruby z ognistymi mieczami.
Kiedy więc Jan Chrzciciel stwierdza, że on chrzci ludzi wodą, ale Mesjasz chrzcić będzie chrzcić ogniem, powtarza tym samym to, co wcześniej powiedział już Zachariasz, jego ojciec. Służba Jana przygotowuje grunt pod służbę Jezusa. Jan jako ostatni prorok Starego Przymierza doprowadza wiernych do bramy Przybytku, Jezus zaś jako inicjator Nowego Przymierza wprowadza wiernych do Przybytku, do Domu Boga, do świętej obecności Stwórcy.
To wyjaśnia, dlaczego uczniowie, którzy otrzymali tylko chrzest Jana, zostali później ochrzczeni także chrztem Jezusa (por. Dz 19). I dlaczego Paweł pytał przy tej okazji o Ducha Świętego. Ci uczniowie Jana żyli jeszcze w realiach Starego Przymierza. Chrzest w imię Jezusa (tudzież Ojca, Syna i Ducha) oznaczał natomiast włączenie do Nowego Przymierza, powrót z wygnania do Ogrodu Eden. Pisząc w tym chrzcie w Pierwszym Liście do Koryntian, Paweł stwierdza: „W jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało – czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni, i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem” (1 Kor 12,13). Innymi słowy, chrzest w imię Ojca, Syna i Ducha, włącza nas w Ciało Chrystusa, czyli w Kościół, który nazwany jest też Świątynią Ducha i Domem Boga. Jak pisze Paweł, jest to dzieło Ducha. Potwierdzają to słowa z Listu do Tytusa: „Gdy się objawiła dobroć i miłość do ludzi Zbawiciela naszego, Boga, zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni łaską jego, stali się dziedzicami żywota wiecznego, którego nadzieja nam przyświeca” (Tyt 3,4-7).
Chrzest Jana, choć podobny do chrztu chrześcijańskiego, jednak nim nie był. Należał do wielu chrztów, czyli obmywań, należących do staroprzymierzowego porządku. Dlatego nawet ci, którzy go przyjęli, potrzebowali chrztu Chrystusowego. Dla apostołów był to chrzest ogniem w dniu Zielonych Świąt. Dla reszty chrześcijan był to chrzest w imię Ojca, Syna i Ducha, co widać w drugim rozdziale Dziejów Apostolskich – najpierw Chrystus chrzci apostołów, którzy byli fundamentem Kościoła, Duchem i ogniem, a następnie apostołowie chrzczą wodą 3000 osób. Chrzest wodą udzielany przez apostołów był przedłużeniem chrztu ogniem, jaki sami wcześniej otrzymali. Kiedy więc my zostaliśmy ochrzczeni chrztem Chrystusowym, tym samym otrzymaliśmy udział w chrzcie Duchem i ogniem.
Dlaczego jednak Jezus dał się ochrzcić przez Jana? Skoro chrzest Jana był chrztem upamiętania i wiązał się z wezwaniem do porzucenia złych uczynków? Przecież Jezus nie potrzebował oczyszczenia z grzechów ani nie musiał za nic pokutować. Ewangelista Łukasz pisze, że Jezus został ochrzczony, kiedy cały lud był chrzczony. Z tego powodu zwykle mówi się, że w ten sposób Jezus utożsamił się z ludem Bożym, za który później umarł na krzyżu. I jest to uwaga jak najbardziej słuszna, jednak nie wyczerpująca tematu. Chrzest Jezusa jest bowiem też rozpoczęciem Jego kapłańskiej służby.
Stary Testament znał wiele ceremonialnych obmywań, jednak wszystkie za wyjątkiem jednego, były samo-obmywaniami. Tylko obmycie, innymi słowy chrzest, związane ze święceniami kapłańskimi było dokonywane przez jedną osobę na drugiej. Kiedy Mojżesz dokonał ordynacji Aarona, obmył go, a następnie namaścił oliwą i ubrał w piękne szaty (por. 3Mj/Kpł 8), co bardzo przypomina to, o czym czytamy w trzecim rozdziale Ewangelii Łukasza. Ten związek chrztu Jezusa ze święceniami kapłańskimi podkreślony jest przez uwagę ewangelisty, że Jezus miał w tym czasie trzydzieści lat. Był to wiek, w którym kapłani rozpoczynali służbę w Świątyni (por. 4Mj/Lb 4,3). Chrzest Jezusa oznacza więc początek Jego kapłańskie posługi. Jezus nie tylko utożsamia się z ludem, który będzie reprezentował przed Bogiem, ale i zostaje wprowadzony na urząd kapłana przez rytuał, który bardzo przypomina wyświęcenie Aarona do kapłańskiej posługi. Jako kapłan Jezus przede wszystkim prowadzi wiernych do Miejsca Najświętszego na spotkanie z Bogiem. Innymi słowy, wprowadza nas do Ogrodu, byśmy spożywali owoce z Drzewa Poznania i z Drzewa Życia.
Dalej czytamy, że po chrzcie na Jezusa zstąpił Duch Święty, a Bóg Ojciec ogłosił: „Tyś jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem” (Łk 3,22). Te słowa nawiązują do dwóch tekstów ze Starego Testamentu. Jednym z nich jest Psalm 2, gdzie czytamy o Pomazańcu Bożym, czyli o Mesjaszu: „Synem moim jesteś, dziś cię zrodziłem. Proś mnie, a dam ci narody w dziedzictwo i krańce świata w posiadanie” (Ps 2,7-8). Oczywiście, w pierwszej kolejności słowa te odnosiły się do królów z rodu Dawida, lecz w ostatecznym sensie odnoszą się do Jezusa. Królowie nazywani byli pomazańcami na pamiątkę tego, że zarówno Saul, jak i Dawid zostali namaszczeni przez Samuela na króla w Izraelu. Namaszczenie przez proroka łączyło się ze zstąpieniem Ducha, który uzdalniał Pomazańca do wypełnienia jego powołania. Zatem słowa: „Tyś jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem”, pozwalają rozpoznać w Jezusie obiecanego potomka Dawida, nowego króla w Izraelu. Jako król Jezus daje pokój swojemu ludowi i zapewnia przestrzeń potrzebną dla codziennej pracy, rozwoju i porządkowania własnego życia i otoczenia.
Drugim fragmentem, do którego nawiązują słowa z Łukasza 3,22, jest Proroctwo Izajasza 42, gdzie czytamy: „Oto sługa mój, którego popieram, mój wybrany, którego ukochała moja dusza. Natchnąłem go moim duchem, aby nadał narodom prawo. Nie będzie krzyczał ani wołał, ani nie wyda na zewnątrz swojego głosu. Trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi, ludom ogłosi prawo. Nie upadnie na duchu ani się nie złamie, dopóki nie utrwali prawa na ziemi; a jego nauki wyczekują wyspy. Tak powiedział Bóg, Pan, który stworzył niebo i je rozpostarł, rozciągnął ziemię wraz z jej płodami, daje na niej ludziom tchnienie, a dech życiowy tym, którzy po niej chodzą. Ja, Pan, powołałem cię w sprawiedliwości i ująłem cię za rękę, strzegę cię i uczynię cię pośrednikiem przymierza z ludem, światłością dla narodów, abyś otworzył ślepym oczy, wyprowadził więźniów z zamknięcia, z więzienia tych, którzy siedzą w ciemności” (Iz 42,1-7).
To proroctwo pozwala rozpoznać w Jezusie proroka, który nie tylko objawia wolę Bożą, ale przede wszystkim wprowadza wiernych do nowej rzeczywistości, do nowego stworzenia. Jak czytamy w pierwszym rozdziale Księgi Jeremiasza, prorok nie tylko zapowiada przyszłe wydarzenia – on je także wypowiada, czyli tworzy przyszłość, nową rzeczywistość przy pomocy słów. To czyni z proroka, a w tym przypadku – z Jezusa, inicjatora Nowego Przymierza, a więc tego, który obwieszcza koniec starego świata i przymierza oraz nadejście nowego świata i przymierza. Ponadto prorok jest też tym, przez którego Bóg zwraca się do narodów, by napełnić swoją chwałą wszystkie krańce ziemi.
Na koniec warto powiedzieć jeszcze kilka słów o chrześcijańskim chrzcie, a więc chrzcie nie tylko wodą, lecz i Duchem. Już mówiłem o tym, że chrzest włącza nas w Ciało Chrystusa, czyli w Kościół i tym samym łączy nas z Chrystusem, który jest Głową Kościoła. To zaś czyni nas królewskim kapłaństwem, jak czytamy w 1. Liście Piotra: „Wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości” (1 Pt 2,9). W chrzcie otrzymujemy zatem podobne powołanie do tego, jakie otrzymał Chrystus. Chrzest jest więc nie tylko dobrym darem Boga i obietnicą błogosławieństw, ale też powołanie do życia godnego Chrystusa. Jest wezwaniem, które domaga się właściwej odpowiedzi. Widzimy to w chrzcie Jana, który wzywał chrzczone osoby do wydawanie dobrych owoców. Ostrzegał też faryzeuszy, by nie traktowali chrztu jako chytrego sposobu na ucieczkę przed sądem Bożym. Innymi słowy, chrzest jest powołaniem do sprawiedliwego życia, do zaufania Bogu, do posłuszeństwa Przykazaniom – jest wezwaniem do naśladowania Chrystusa.
